Logowanie
Sonda
Czy Jezus Chrystus narodził się w cudowny sposób?
 
JoomlaStats
Szablon
socynianie

PostHeaderIcon Świadomość i wolna wola a chrześcijaństwo

Share

EEG

Współczesna wiedza neurofizjologiczna oraz konkretne eksperymenty przeprowadzone na ludziach pokazują, że coś takiego jak wolna wola najprawdopodobniej nie istnieje, a nawet samo pojęcie nie ma większego sensu. Odkrycia współczesnej kognitywistyki (nauki o mózgu), neurobiologii, czy implikacje jakie za sobą pociąga mechanika kwantowa stawiają nas, chrześcijan, w trudnym położeniu. Świadomość to tylko efekt uboczny ewolucji, zaś dusza w rozumieniu filozoficzno-religijnym przestaje być traktowana jako odmienny byt obok materii, przestaje być czymś absolutnym, gdyż wszystkie wcześniej jej przypisywane własności są rzekomo efektem działania mózgu, działania materii. Czy te osiągnięcia uderzają w wiarę? Czy nauka tymi osiągnięciami podważa całkowicie religię, a będąc wierzącymi musimy równocześnie stać się naukowymi ignorantami?


Szczególnie niesamowite wrażenie robi doświadczenie Kornhubera.  Głowy ochotników podłączano do elektroencefalografów (EEG), a następnie kazano im podjąć decyzję o zgięciu palca, po czym to zgięcie wykonać. Przeprowadźmy samemu takie doświadczenie, zauważymy wówczas, że od podjęcia przez nas decyzji do faktycznego zgięcia wybranego palca upłynie około 0,5 sekundy, co jest zrozumiale z uwagi na to, że impuls nerwowy od mózgu do palca ma do przebycia pewną odległość. Badanym kazano tę czynność powtarzać. Przeprowadzający badanie obserwowali w tym czasie mózg ochotników i co zaskakujące pewne obszary mózgu „świeciły” się na 1,5 sekundy zanim nastąpiło zgięcie palca! Naukowcy o sekundę wcześniej od ochotników wiedzieli jaką oni podejmą decyzję! Coś w mózgu podejmowało decyzje wcześniej niż świadomość badanych. Konsekwencje tego doświadczenia są niesłychane. Świadomość wydaje się być tylko swoistym ekranem, widzi jedynie to co faktycznie dokonuje mózg, nie zaś nim steruje.


Przeciw wolnej woli świadczą również i inne badania i eksperymenty, np. doświadczenie Libeta. Świadomość wydaje się być jedynie biernym obserwatorem tego co się dzieje w mózgu i jest niezależne od naszej woli. Naukowcy wyciągają często dalekie wnioski uważając, że świadomość jako „obserwator” nie jest w stanie wysyłać informacji zwrotnej do mózgu, tzn. nie jesteśmy rzekomo w stanie zmusić atomy w naszym mózgu do innego działania. Człowiek jest zatem pewnego rodzaju biologiczną, zaprogramowaną maszyną, która w odpowiedni sposób reaguje na bodźce zewnętrzne w celu zaspokajania swoich popędów, takich jak przyjemność, popęd seksualny, głód, pragnienie oraz wyższe, takie jak popęd ciekawości świata, przeżyć mistycznych itp.


Co do tego można się zgodzić, wydaje mi się jednak, że doświadczenie wielu ludzi, nas samych, w pewnym sensie pokazuje, że np. głęboka modlitwa i wiara, a więc działanie swoją świadomością i wolną wolą powodowało na przykład uzdrowienie tej osoby. Nie są to historie wymyślone, gdyż są zjawiskami często spotykanymi wśród osób wierzących. Innym elementem, który zdaje się wg mnie wskazywać na możliwość wysyłania informacji zwrotnej do mózgu i samokontroli własnego umysłu jest moralność. Każdy z nas przeżywał przecież sytuację w której ciało, a więc mózg i działająca w nim materia pchała nas ku czemuś, co nazywamy złem, a co wynika z naszych popędów, czyli np. pożądanie cudzej kobiety, pragnienie cudzych dóbr, czy niepohamowana chęć wszelkiego rodzaju przyjemności. Te uczucia niekiedy mogą być niezwykle silne, a jednak nasza świadomość wysyła informację zwrotną do mózgu, hamuje nasze żądze, wbrew naszemu organizmowi, wbrew naturze.
Dotknęliśmy czegoś o czym pisze święty Paweł, o wyzwoleniu się z ciała, o życiu w duchu, a nie w ciele. Skrajny wyraz takiej postawy przejawiali gnostycy we wczesnym chrześcijaństwie, podobną też postawę można odnaleźć w religiach wschodu.
Neurofizjologia w pewnym sensie nadszarpnęła jednak ludzką duszę, wręcz ją podważyła (chociaż jak wyżej wskazałem moralność wydaje się być czymś, co być może stanowi o naszej świadomości, odmiennej od zwierząt, które potrafi wysyłać informację zwrotną do mózgu), a zatem wydawać by się mogło, że istnieje jedynie materia. Ale to co z duszą zrobiła biologia, to z materią uczyniła fizyka. Materia zawsze kojarzy się z czymś namacalnym, zajmującym przestrzeń, czymś rozciągłym . Tymczasem wg fizyki kwantowej cząsteczki, które tworzą naszą rzeczywistość jak atomy, składające się z elektronów, protonów i neutronów, tak naprawdę nie istnieją dopóki nie zostanie na nich dokonany pomiar lub inaczej, są rozmyte, znajdują się w każdym punkcie jednocześnie przed pomiarem. Dopiero zatem świadomy akt obserwacji nadaje rację bytu materii. Rzeczywistość okazuje się być bliska temu co głosił wybitny filozof Berkeley w XVIII  wieku.


Cząstki mikroświata, które tworzą naszą rzeczywistość są opisywane przez funkcję falową i to de facto ta funkcja falowa istnieje. Ale czym jest funkcja falowa? Czyż nie jest wytworem naszego umysłu, czyż nie wytworzyła jej nasza inteligencja? Trafiamy zatem na błędne koło, nasz umysł (świadomość) jest wytworem materii, zaś materia jest wytworem naszego umysłu! Zdumiewające.
Wspomniałem o jednoczesnym przebywaniu cząstek elementarnych takich jak np. elektron w każdym punkcie przestrzeni jednocześnie, czyli o ich rozmyciu. Dopiero pomiar (świadomy akt obserwacji) sprawia, że elektron nagle, w niezrozumiały sposób pojawia się w danym miejscu, czy w danym stanie energetycznym. Nazywa się to redukcją funkcji falowej. Funkcja falowa opisująca przed pomiarem ów obiekt jest superpozycją (sumą, złożeniem) wszystkich możliwych stanów tego obiektu (skończonej ilości lub nieskończonej ilości tych stanów) z odpowiednimi wagami. Obserwacja (pomiar) powoduje, że funkcja falowa redukuje się do jednej z tych wielu możliwości. Dzieje się to w sposób niezrozumiały dla współczesnej fizyki. Niemniej jednak musi stać za tym jakaś transcendentna przyczyna. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tę przyczynę związać z Bogiem.
Chociaż mózg jest obiektem makroskopowym, to wierzę jednak w to, że procesy w nim zachodzące mają podłoże w świecie na poziomie mikro. A tam rządzą prawa mechaniki kwantowej, czyli zachodzi redukcja funkcji falowej. W ten sposób łatwo spostrzegamy, że jeżeli przyczyną tej redukcji, a zarazem przyczyną wszystkiego jest Bóg, to śmiało możemy stwierdzić, że nauka o predestynacji, o przeznaczeniu, o kierowaniu wszystkim przez nieskończonego, wszechmocnego, miłosiernego Boga nie jest tylko nieuzasadnioną spekulacją, ale może mieć uzasadnienie naukowe.


Niemniej jednak nie pragnę wyeliminować wolnej woli. Objawia się ona, tak jak wcześniej to przedstawiłem, w szczególności w kwestiach moralnych, w naszym świadomym wyborze między tym co cielesne (złe), a tym co duchowe (dobre). Tym co diabelskie, światowe, a tym co boskie, tym co miłe Bogu. Jemu jedynie niech będzie chwała, przez Jezusa Mesjasza i w Duchu świętym.

Share

 

Komentarze  

 
#1 KWitek 2010-02-11 18:30
Popatrz na to chłopie z pozycji swojego grajdołka.Tym grajdołkiem jest Twoja ograniczona w czasie i przestrzeni możliwość działania. Innymi słowy masz do dyspozycji 80 lat(przy dobrych układach) istnienia i musisz coś z tym fantem zrobić, bo za chwilę już Cię nie będzie.80 lat to o wiele za mało, żeby dojść do prawdy empirycznie, naukowo.Mało tego, całe dotychczasowe naukowe doświadczenie ludzkości jeszcze się o prawdę nie otarło.Dyskusje trwają.Twoje odejście z tego grajdołka będzie równie ważne dla kosmosu, co odejście nieświadomego pijaka.Potomni wykorzystają Twoją wiedzę? Być może, ale przecież chodzi o Ciebie.
Cytować
 
 
#2 Cyprian S 2010-02-11 19:00
Szczerze to nie rozumiem Ciebie KWitku. Rozumiem, że Ciebie nie interesują kwestie dialogu wiary i nauki, ale niektórych mogą ciekawić, np. mnie. I nic w tym zdrożnego.
Cytować
 
 
#3 KWitek 2010-02-11 19:25
Nie jest to zdrożne, jest to ciekawe, frapujące ale nieskuteczne w próbach stabilizowania naszego duchowego kręgosłupa.Świat jest tak złożony, skomplikowany, wielowymiarowy i ogromny, że gubiły się w nim największe umysły.Myślę, że to właśnie miał na myśli Jaszua, kiedy mówił o prostaczkach odnajdujących właściwą drogę (Mt 11:25).
Cytować
 
 
#4 Rafał Szulc 2010-02-11 20:18
Wydaje mi się, że pośród wszystkich ludzkich pomysłów na wystarczająco dokładne opisanie świata, w całej jego rozciągłości od teorii strun do czasoprzestrzen nych bąbli wieloświatów, żaden jeszcze się nie ostał. Ludzkość wciąż próbuje prowadzić zmierzające do nikąd rozważania, wciąż pojawiają się teorie mające opisać zaistniałą rzeczywistość, jednak wszystko prędzej czy później ulega falsyfikacji.
Niczym okazują się teorie, niczym pomiary i szukanie istoty naszej świadomości, niczym staje się wiara w ludzkie dobro czy możliwości poznania. W tym pędzie za zdobyczą, za poznaniem, za opisaniem nieopisywalnego ludzie tracą to co jest jedynie Prawdą, tracą to co stanowi o sensie naszego istnienia i uzasadnieniu niepopełnienia samobójstwa, tracą to co stanowi o byciu człowiekiem, tą wieczną i zawsze prawdziwą Prawdą tym co tak niewielu zauważa jest Jeszua Mesjasz, słowa i czyny, życie i śmierć, miłość i Prawda.
Cytować
 
 
#5 Cyprian S 2010-02-12 09:48
Ładnie napisane Rafale,
niemniej jednak uważam, że te wszystkie wysiłki intelektualne nie są zbędne. One pozwalają na rozwinięcie naszych umysłów, a zarazem i na głębsze zrozumienie również bożej rzeczywistości, bo Bóg również objawia się przez świat dookoła. Gdyby nie nauka, nasze rozumienie Biblii, Boga, świata byłoby pewnie bardzo irracjonalne.

Falsyfikowalnoś ć to cecha nauki, która odróżnią ją np. od astrologii.
Cytować
 
 
#6 Rafał Szulc 2010-02-12 12:40
Oczywiście Cyprianie - Bracie, masz rację.
Chciałem jednak podkreślić, żeby nie kłaść wszystkiego na szali nauki, gdyż tą omylni ludzie tworzą, mając określone założenia.
Gdybyż nauka wyszła z założenia, że Bóg stworzył i On Sam istnieje o ileż ciekawsze wnioski byśmy dzisiaj konsumowali. Jednak proces ten jest odwrotny, założenie, że Boga nie ma, czego efektem jest to co widzimy wokół siebie.
Cytować
 
 
#7 KWitek 2010-02-12 17:38
Tak,współczesna nauka, od przedszkola do uniwersytetu,za kłada nieistnienie Boga.Po kilkunastu latach indoktrynacji w takim duchu, człowiek wychodzi z dyplomem oraz ateistycznym sposobem myślenia.
Cytować
 
 
#8 Andrzej Wołynski 2010-02-14 12:21
Cytuję KWitek:
Po kilkunastu latach indoktrynacji w takim duchu, człowiek wychodzi z dyplomem oraz ateistycznym sposobem myślenia.
Bardziej poprawnie będzie powiedzieć - z materialistyczn ym sposobom myślenia.
Z mądrośću ziemską, zmysłową i szatańską.
Cytować
 
 
#9 KWitek 2010-02-14 20:11
Nie jestem przeciwnikiem nauki jako takiej.Przeciwnie, uważam, że dobrze jest być wykształconym, oczytanym. Stwierdzam jednak, że współczesna nauka jest na wskroś przesiąknięta "materialistyczn ym sposobom myślenia.Z mądrością ziemską, zmysłową i szatańską." Mam trzech znajomych, dwóch Świadków i Badacza, których synowie w trakcie studiów odpadli od wiary.Ci, którzy mają dzieci powinni zdawać sobie sprawę, jakim wpływom podlegają serca i umysły ich pociech.Edukacja, media, polityka są w rękach Szatana.
Cytować
 
 
#10 Artur Olczykowski 2010-02-24 10:12
A kto ja w te rece oddal? Moze gdyby wierzacy tak nie bali sie nauki, to byloby wiecej takich Newtonow, ktory nota bene widzial ja jako narzedzie w rekach prawdy ku chwale Boga....? A tak wszyscy widza w niej diabla i nikt nie chce sie uczyc....
Cytować
 
 
#11 Suav 2010-08-20 12:14
No ta teoria, że materię stwarzają nasze umysły podczas jej pomiarów i wykrywania brzmi bardzo bajkowo. Zastępujemy więc w akcie tworzenia Boga. Nie wszystko co wymyślą wybitni naukowcy jest zgodne z prawdą. Tzw. piękno jakiejś teorii czyli ciekawe ujęcie rzeczywistości nie determinuje słuszności tej teorii. A czym jest wolna wola? Czy nie tym, że podejmuję niezawisłą decyzję zgodną z moim sumieniem, wiedzą czy przekonaniami? Czy to nie jest wolna wola? Tego posta mogłem z różnych przyczyn nie wpisać, ale to, że on tu się znalazł, czy to nie akt mojej woli? Czy ktoś mnie do tego za kulisami inspirował? Bóg, szatan? Jeśli nie oni, to chyba znaczy, że moja zindywidualizow ana suwerenna wola. A czy akt samobójstwa nie jest przejawem wolnej woli? Ktoś czuje, że zmuszają go okoliczności, ale to on decyduje, że np. skoczy w Golden Bridge w San Francisco. Jestem prostym czlowiekiem i odrzucam teorie nie potwierdzone empirią lub dowodami rzeczowymi. Co nie mieści się w poznaniu empirycznym nie jest dla mnie faktem. Einstein zginał sobie na kartce długopisem przestrzeń a nawet czas. Ale zginać można tylko to co składa się z materii. Ani przestrzeń ani czas materią nie są. Teoria względności może i matematycznie piękna, ale tak niepraktyczna i niezastosowalna w naszej codzienności, że lepiej nie wykonywać zbędnego wysiłku i nie sięgać po jej opisy, bo szkoda wydatku energii i nic z tej lektury nie wyniknie. Najwyżej nowe pytania. Prędzej się zgodzę, że nie istnieje to, czego jeszcze nie nazwaliśmy czy nie zdefiniowaliśmy niż, że nie istnieje wolna wola. Choć nawet nazwane może niekiedy istnieć wyłącznie jako abstrakt i to empirycznie mimo podejmowanych wysiłków niepoznany.
Cytować
 
 
#12 Suav 2010-08-20 12:29
A to doświadczenie Korhubera moim zdaniem dowodzi tego, że ludzki umysł czy może podświadomość zapamiętać czy utrwalić wydane, zasugerowane polecenia. Po prostu polecenie swoiście im się zakodowało i mózg w przewidywalny sposób generował wysyłanie impulsów do kończyny. Nie widzę tu nic fascynującego czy nie zwykłego. Nie jestem jednak naukowcem ani zbyt subtelnym umysłem. A imaginację mam przepastną i kreatywną tylko w fazie snu REM:-).
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

UnitarianieTV


Get the Flash Player to see this player.

Przekaż darowiznę
Jeżeli chcesz wesprzeć finansowo inicjatywę UNITARIANIE to możesz zrobić to zarówno przez PayPal jak i kartą płatniczą. Pieniądze wykorzystane zostaną głównie na tłumaczenie artykułów i książek oraz opłatę domeny.

Statystyki
Użytkowników : 179
Artykułów : 181
Zasoby : 26
Odsłon : 208248
Przegląda nas
Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości