Logowanie
Sonda
Czy Jezus Chrystus narodził się w cudowny sposób?
 
JoomlaStats
Szablon
socynianie

PostHeaderIcon Wiara i nauka

Share

WIARA I NAUKA

Wiara i Nauka


Żyjemy w czasach sakralizacji nauki. To co naukowe jest niepodważalne i niemalże święte. Nauka od co najmniej dwóch wieków odnosi liczne triumfy, panoszy się, pyszni i nadyma spychając na bok duszę, Ducha i religię. Już ponad sto lat temu świat słyszał hasło „Bóg umarł”. Pojęcie „duszy” z punktu widzenia współczesnej, aroganckiej nauki straciło jakikolwiek sens, człowiek jest tylko wyższym zwierzęciem, świat istnieje bez przyczyny, wszystkim rządzi ewolucja, świadomość to tylko pewne procesy w mózgu, a miłość sprowadza się do algorytmu. Tak, żyjemy w świecie, w którym nauka zdominowała wszystkie dziedziny życia, w świecie w którym moralność, sztukę, duszę, kontemplację i modlitwę sprowadza się do nauki. Ateistyczna maszyna nabrała rozpędu i zaczyna dominować, opanowywać umysły młodych ludzi. Wiara to zabobon, domena starych, niedouczonych babć ze wsi. My jednak wiemy, wbrew wszystkim, wbrew światu, że naszym zwycięstwem jest nasza wiara. (por. 1 Jana 5,4) Czy jednak jest ona niezgodna z nauką? Czy jesteśmy skazani na intelektualny margines?

 

Czym jest nauka?


Nauka bez wątpienia jest potrzebna. Często przynosi dobre owoce. Ułatwia ludziom życie, pozwala leczyć choroby, podwyższać standard egzystencji, zapobiegać różnym zagrożeniom. Jako chrześcijanie korzystamy z jej osiągnięć. Medycyna, elektryczność, Internet, komputer, telewizja, środki transportu, przetwarzana żywność, przemysł etc. Wszystko to ma tak naprawdę swoje źródło w nauce, w latach prac i wysiłków naukowców, badaczy i inżynierów. Generalnie są to rzeczy dobre. Nie było by ich, gdyby nie modernizm, który rozróżnił moralność, sztukę i naukę, które w czasach średniowiecza stanowiły jedność i były wyłącznie związane z kultem religijnym. Rozróżnienie tych trzech dziedzin pozwoliło na wspaniały rozwój nauce, która nie musiała się już sprowadzać tylko do teologii, filozofii czy teofizyki.

Jednakże ta wolność, którą po ciężkich perturbacjach otrzymała nauka została przez nią nadużyta. Oszałamiające sukcesy nauk empirycznych takich jak fizyka, biologia, czy chemia, doprowadziły do tego, że nauka wkroczyła poza swój teren, sprowadzając wszystko do świata zmysłów, degradując duchową rzeczywistość, której „szkiełko i oko” nie może zbadać.

Nauka bowiem zajmuje się jedynie badaniem świata poprzez zmysły, faktycznie mówi o rzeczywistości, ale nie o całej rzeczywistości, lecz o rzeczywistości empiryczno-sensorycznej. Nauka nic nie może powiedzieć na temat kontemplacji, modlitwy, świata duchowego, cudów. To nie jest jej dziedzina, o czym niestety wielu akademików zapomina, przez co niszczą autorytet wiary, „zabijają” Boga.

Naukowe jest to, co powtarzalne. Co można wielokrotnie zbadać np. w laboratorium i poprzez serię doświadczeń obalić pewną tezę lub ją potwierdzić. Nauka oparta jest, w przeciwieństwie do religii, na paradygmatach. Paradygmat, różni się od dogmatu tym, że nie jest on dany raz na zawsze. Stanowi on konsensus większości uczonych. Przykładem współczesnych paradygmatów naukowych są m.in. Szczególna i Ogólna Teoria Względności Einsteina, Mechanika Kwantowa, Teoria Ewolucji.

Siłą paradygmatu jest właśnie to, że może on w drodze tzw. rewolucji naukowej zostać zmieniony. Tak było na przykład z teorią grawitacji Newtona, która nie obejmowała całości zagadnień, a okazała się tylko szczególnym przypadkiem ogólniejszej teorii Einsteina. Tak było również z poglądem Ptolemeusza, że Słońce okrąża Ziemię. Paradygmaty naukowe muszą być oczywiście spójne pojęciowo, logiczne i muszą być potwierdzone licznymi doświadczeniami oraz muszą być uznane przez większość społeczności naukowej. I to właśnie powoduje, że nauka zdaje się być tak pewna swojej prawdy i oczarowuje badaczy i laików stając się wyrocznią na wszystkie tematy.

 

Czym jest religia?


Religia i związania z nią wiara jest budowana zupełnie inaczej. Większość ludzi religijnych wierzy często w rzeczy, których samemu nie doświadczyło, wierzy w to, co często wydaje się nielogiczne, bazuje na dogmatach, których nie można podważyć, które są niezmienne od setek lat, a jeśli nawet doznają objawienia, czy będą świadkami cudu, to nie mogą tego udowodnić, bądź powtórzyć.

Mimo to ich wiara często graniczy z pewnością. „Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” jak możemy przeczytać w Liście do Hebrajczyków.

 

Jaki jest sens praktyczny wiary?


Głupcami można nazwać tych, którzy nie widzą żadnego sensu w religii. Gdyby religia nie była człowiekowi potrzebna, nigdy by nie zaistniała. Spełnia ona niezwykle ważne funkcje, wymienię najważniejsze:

1) funkcję integrującą społeczeństwo, naród, nadającą tożsamość.

2) pełni rolę normatywną, stoi na straży moralności, wyznacza etykę.

3) formy kultu religijnego dla wielu są potrzebne do zaspokajania istniejących w człowieku popędów. Bez religii te popędy muszą być zrealizowane w inny sposób, zazwyczaj o negatywnym zabarwieniu i niekorzystnym dla człowieka i ludzkości.

4) nadaje sens życiu i daje odpowiedzi na pytania na które zmysły czy nauka w ogólności odpowiedzieć nie może i nie będzie mogła (początek życia, sens życia, co dzieje się po śmierci, kim jesteśmy etc.).

5) kontaktu ze światem transcendentnym, niedostrzegalnym zmysłowo.

Te funkcje rozróżniają ją od nauki. Nauka nie ma na celu integracji ludzi i nadawaniu jej tożsamości, nie odpowiada na pytania o sens życia, początek życia etc. (chociaż znajdują się scjentyści, którzy w swej zamkniętości umysłu próbują wszystko sprowadzić do materialnych oddziaływań). Nauka nie zaspokaja też niektórych popędów, które realizują się w formach kultycznych. W końcu, przez naukę nie skontaktujemy się z Bogiem, lecz co najwyżej poznamy jego dzieła.

 

Czy można zintegrować wiarę z nauką?


Wielu fundamentalnych chrześcijan próbuje godzić wiarę z nauką udowadniając tej drugiej, że jest w błędzie i wskazując, że historie opisane w Biblii (na przykład opis Stworzenia, cuda itp.) nie kłócą się z naukami przyrodniczymi. Czynią to na najrozmaitsze sposoby. Tworzą teorie, atakują paradygmaty, podważają wartość nauki jako takiej. Niestety jest to droga błędna.

Nie ma bowiem sensu atak na silne i niewzruszone podwaliny nauki, tym bardziej, że większość z chrześcijańskich obrońców jedynej prawdy biblijnej to pseudo-naukowcy, którzy nie zawsze wolni są od wstępnych założeń i nie zawsze posiadają dostateczną wiedzę.

Ponieważ problem leży w różnorodności języka jakim posługuje się wiara i jakim posługuje się nauka.

Język wiary i język nauki


Niesłychaną wagę w naszym życiu odgrywa sfera języka. Nie służy on tylko wypowiadaniu naszych myśli i pragnień, lecz co więcej działa również w sposób zwrotny. Wpływa na nasze myślenie i je kształtuje.

Nie jest odkrywczą rzeczą spostrzeżenie, że wiara i nauka operują różnym językiem. Język naukowy to język ścisły i zwięzły, w jak najmniejszym stopniu oddający uczucia, język uniwersalny, który zrozumieć może każdy specjalista z danej dziedziny, bez względu na pochodzenie. Nauka operuje językiem opisowym, dosłownym bazując na ściśle określonej z góry symbolice (umownej oczywiście).

Język wiary, przeciwnie, operuje językiem mitycznym. Językiem naszpikowanym emocjami, operującym zaawansowaną, daleko idącą symboliką, którą różni ludzie mogą różnie odbierać. Nie zawsze łatwo wyczuć prawdziwe intencje autora.

 

Czy język mityczny jest całkowicie bezwartościowy?


W religijnych pismach odnajdziemy wiele mitów. Bo taki jest język wiary. Tymczasem wielu fundamentalistów biblijnych całkowicie o tym zapomina i uznaje bezwzględnie wszystkie teksty święte za dane faktograficzne. Dla takich osób, jeżeli coś jest mitem, to znaczy, że trzeba wyrzucić to do kosza. Nic bardziej mylnego!

Czy sensem historii Hioba jest to, że faktycznie był taki ktoś jak Hiob, który dokładnie miał takie przeżycia? Albo że faktycznie diabeł rozmawiał sobie z Bogiem? Czy to jest sedno tej opowieści?

Nie ma wątpliwości, że część opisanych historii w Biblii ma duże poparcie w autentycznej historii i w dużej mierze odpowiada faktom, ale nie wszystkie księgi mają taki charakter. Czym innym jest Księga Kronik, a czym innym Księga Hioba, czy Jonasza. Nie da się nie dostrzec różnicy. Pierwsza faktograficzna, drugie to opowieści o charakterze dydaktycznym, moralnym.

Mit to nie kłamstwo, oszustwo. Rzeczywistość mityczna ma odzwierciedlenie w rzeczywistości i ma niezwykle ważne zadanie dla człowieka, często posiada wartość przewyższającą ścisłe fakty.

Ponadto przy rozpatrywaniu języka religii musimy uwzględnić intencje autora i cel w jakim zostało coś napisane.

Język wiary i język nauki całkowicie od siebie się różnią. I wzajemnie się nie wykluczają, bo dotyczą różnych płaszczyzn rzeczywistości, różnych „światów”, choć w rzeczywistości tego samego.

Jedyną zatem rozsądną drogą integracji wiary i nauki jest wskazywanie, że rzeczywistość nie sprowadza się tylko do świata odbieranego przez pięć zmysłów, że rzeczywistość jest wielowymiarowa, nie płaska. Wszak sama nauka korzysta z idei takich jak na przykład tensor, wektor, całka, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w świecie sensoryczno-empirycznym. Spłaszczenie rzeczywistości wyłącznie do świata zmysłów jest samogwałtem nauki. Sprowadzanie ludzkiego istnienia wyłącznie do procesów biologicznych, zrównywanie człowieka z małpą oraz sprowadzanie miłości do hormonów to dopiero intelektualna wiocha naukowych babć.

Pozostawmy jednakże nauce badanie świata zjawisk, być może z czasem, przy kolejnych rewolucjach naukowych okaże się, że tak nielubiana przez nas teoria ewolucji zostanie zastąpiona czymś, co bardziej odpowiada naszym przekonaniom.

My zaś wiemy, że nasza wiara to czczenie prawdziwego, jedynego Boga, który rzeczywiście istnieje, rzeczywiście panuje nad nami, który rzeczywiście wszystko stworzył. Wiemy, bo doświadczamy tego tak mocno, jak naukowcy doświadczają pewnych rzeczy w laboratoriach. Wiara to nasze zwycięstwo, niezachwiana droga i fundament do moralnego i pełnego miłości życia, wiara to nasza droga do wieczności, wbrew temu co mówi świat i arogancka nauka. Skłaniajmy się ku prawdziwej nauce i mądrości, nie tej zadufanej i nadętej.




Share

 

Komentarze  

 
#1 Rafał P. Szymański 2009-12-25 20:45
W praktyce wierzący musi wybrać pomiędzy "mitem", a nauką. Świat istniejący parę tysięcy lat (obliczenia judaizmu), stworzenie zamiast ewolucji, cofnięcie się cienia, Jonasz w brzuchu ryby, święci wstępujący do nieba, gadające zwierzaki i niemowlęta, plywające siekiery, Chwala Pana w Świątyni, dzieworództwo, chodzenie po wodzie. Uznając naukę większość tych zdarzeń musimy uznać za wymysly, idąc za wiarą przeczymy zdrowemu rozsądkowi. Jeżeli te pisma są natchnione, to czy mogą być tak pelne... fantazji? Mitem , bądź alegorią może okazać się też osoba Jezusa, zmartwychwstani e, lub sam Bóg...
Cytować
 
 
#2 Cyprian S 2009-12-25 22:13
No właśnie nie musimy uznawać tego za "wymysły". Naprawdę wielkie znaczenie dla Ciebie ma to, czy Jonasz był w rybie?

Przecież nie o to chodzi w wierze, żeby uznawać że Jonasz faktycznie w rybie był.
Wiara to życie w zaufaniu Bogu. To życie wiarą, a nie puste deklaracje.

A nauka to naprawdę ma różne zdanie. Naukowcy też różnią się w opiniach. Kiedyś uważano za mit istnienie Babilonu, czy Sodomy, a później archeologia dowiodła ich istnienie.

A poza tym to liczy się życie, tu i teraz, życie nauką Mesjasza, życie wg Ducha. Co do wieczności pokładamy nadzieję w Bogu.

Jeśli ktoś odrzuca wiarę, bo teoria ewolucji, bo Jonasz prawdopodobnie nie był w rybie, bo siekiera prawdopodobnie nie pływała, to nie rozumie istoty wiary i tak naprawdę nigdy nie wierzył.

Żadna teoria naukowa, żadne odkrycie nie będzie w stanie podważyć wiary. Bo nauka tyczy się czego innego.
Cytować
 
 
#3 KWitek 2009-12-26 04:15
Są wierzący naukowcy, ale nauka generalnie ma aspiracje i je realizuje, do rugowania Boga, bogów i wiary. Gdyby nie te aspiracje, gdyby nauka nie była tak wojownicza i zachłanna w opanowywaniu ludzkich umysłów i serc, moglibyśmy przyjąć spokojną i neutralną postawę.Tak dobrze jednak nie jest.Już od przedszkola naszym dzieciom sugeruje się i wpaja materialistyczn y i ateistyczny sposób postrzegania świata, sprowadzając wiarę do choinki i gwiazdora.Czy wolno nam spokojnie na to patrzeć i czekać, aż dziecko samo, kiedyś tam wyrobi sobie swój punkt widzenia? Myślę, że nie, tym bardziej, że nauka, w swej pysze zapomina, że wiele razy zmieniała jedynie prawdziwe paradygmaty, o których pisze Cyprian, na te prawdziwsze. Zgadzam się z Cyprianem, że większość chrześcijańskic h adwersarzy naukowców to pseudonaukowcy. Większość nie znaczy wszyscy, nie wiem czy w ogóle jest to znaczna większość. Często zaglądam na strony organizacji kreacjonistyczn ych ( np BTK lub PTK ) i polecam to każdemu. Naszym głównym, a raczej jedynym źródłem pisanym wiedzy o naszym Bogu Jahwe, jest Biblia. Tu zaczyna się problem, duży problem. Wiemy, co ludzie (my) potrafią z tego źródła wyczytać i co ludzie z tym źródłem potrafią zrobić. Ideałem by było, gdyby Bóg osobiście wyłożył nam pewne sprawy, ale nasze religijne, duchowe doświadczenia są przeważnie wieloznaczne,cz ęsto są to jakieś złudzenia, nastroje itp. Dobrze jest więc, a nawet niezbędnym jest mieć też "naukowe" argumenty na obronę swojej wiary, jeśli już nie na swój użytek, to przynajmniej na użytek wpatrzonych w nas dzieci.
Cytować
 
 
#4 Wiesiek z Łomży 2009-12-26 09:23
Współczesna nauka filtruje pewne niewygodne wiadomości lub je przetwarza w sposób niezbyt zgodny z jej zasadami. Gdzie się podziała jej zasada obiektywizmu? Czytam właśnie książkę "Zakazana archeologia" i jestem zdumiony ilością artefaktów, które kwestionują współczesną teorię ewolucji. Dlaczego skądinąd mądrzy ludzie zachowują się jak dzieci zamiatając pod dywan niewygodne fakty i odkrycia? Dlaczego kpi się z ludzi uznających Inteligentny Projekt i ukazuje ich jako niezbyt mądrych bigotów? Może dlatego,że gdyby tzw naukowcy przyjęli postawę mędrca otwartego na wszystko trudno im by było kwestionować Inteligencję, która stoi za wszystkimi zdarzeniami w naszym wszechświecie. Pozdrawiam świątecznie:)
Cytować
 
 
#5 Cyprian S 2009-12-26 12:34
Ja myślę, że negowanie Inteligentnego Projektu jest wynikiem rozdzielenia wiary i nauki. I właśnie rozróżnienia języka. Teoria Inteligentnego Projektu, chociaż rzekomo nie odwołuje się do Boga, to wiadomo, że ma takie założenie. Tymczasem współczesna nauka wyłącznie odwołuje się do przyczyn naturalnych.

Na Polskim gruncie też to rozróżnienie wiary i nauki jest silnie zauważalne. Wiara to w kościółku, nauka w szkole i na uczelni.

Istna schizofrenia. Wiara i nauka mimo różnic powinny się wzajemnie przeplatać i uzupełniać. Ale to możliwe gdy żadna z nich nie będzie zdogmatyzowana.
Cytować
 
 
#6 KWitek 2009-12-27 22:05
Z tego, co wiem istnieją dwa scenariusze powstania życia: abiogeneza lub stworzenie. O trzeciej możliwości nie słyszałem, więc wybór jest niewielki. Chrześcijanin (chrystianin - jak, kto woli), jeżeli poważnie traktuje swojego Boga, z natury musi być kreacjonistą. Teistyczny ewolucjonizm, czyli akceptacja teorii ewolucyjnej i Boga jako inicjatora zjawisk jest krytykowane a nawet wyśmiewane zarówno przez kreacjonistów, jak i przez ewolucjonistów.Wiara i nauka, to dwie różne sprawy, ale nie koniecznie muszą się wzajemnie zwalczać. Niestety od czasów Darwina, t.zw. świat nauki obrał sobie za cel negację Boga, działając jakby na zlecenie nas, ludzi. Przecież o wiele wygodniej jest żyć ze świadomością, że nie ma na nas bata, że to my ustanawiamy prawa, według własnego widzimisię. To, moim zdaniem, częściowo tłumaczy zawrotną karierę ewolucjonizmu. O uczciwości ewolucjonistycz nych naukowców, lub raczej o braku tej uczciwości można wiele napisać. Ewolucyjny dogmat, który zdobył salony nie toleruje krytyki, ani nawet dyskusji. Ponoć szczególnie w słynnym usa za bąknięcie o stworzeniu można wylecieć z uniwersytetu lub publicznej szkoły.Niewiele lepiej jest u nas, o czym świadczy chociażby histeryczna reakcja środowisk naukowych i kościelnych na wykład prof.Giertycha na inaugurację roku akademickiego w "Akademii Orła".Matematycy, poloniści, katoliccy hierarchowie, niedouczeni dziennikarze zgodnym chórem zaprotestowali przeciwko podważaniu ewolucjonizmu.Najfajniejsza była reakcja ....(moderacja) Życimskiego.To dopiero schizofrenia! Tak więc nauka i wiara żyły ze sobą w pewnej zgodzie, do czasu aż Darwin nie podrzucił ludziom, w pewnym stopniu wiarygodnego, modelu świata bez Boga.Narody uchwyciły się tego, jak tonący brzytwy. Nareszcie świat bez mentora i kontrolera! Co za ulga! Nie szczędzi się więc publicznych milionów na udowadnianie, ponoć już udowodnionej, teorii.
Cytować
 
 
#7 Cyprian S 2009-12-27 23:54
Tak szczerze mówiąc to nie rozumiem wesołych i entuzjastycznyc h zwolenników Dawkinsa i Darwina, którzy cieszą się, że są trochę lepiej rozwiniętą małpą.

Jeśli nawet to byłaby prawda to raczej smutna.
Cytować
 
 
#8 KWitek 2009-12-28 14:34
R.Dawkins nazywany przez niektórych guru ateistów, prowadzi swoistą, permanentną kampanię na rzecz negacji Boga. Co jest szczególne, naszego Boga. Oczywiście zaprzecza istnieniu jakichkolwiek bytów duchowych, ale atakuje Boga JHWH. Jego misja, moim zdaniem, ale nie tylko moim, ma charakter religijny. Zresztą cały ewolucjonizm ma taki charakter, ponieważ w nieistnienie Boga trzeba wierzyć tak samo, jak w Jego istnienie. Jego silnej wiary można mu pozazdrościć - taki to nie ma dylematów. W rozmowie z B.Stein'em Dawkins wyraźnie się gubił, co oczywiście jego wielbicieli nie zrazi.Wiadomo: wiara to wiara. Ja osobiście uważam i takie jest moje zdanie, że współczesny świat jest pod przemożnym wpływem przeciwnika Boga. Skoro świat, to i tzw nauka, która realizuje wytyczne swojego księcia (świadomie lub nie).Cały system szkolnictwa, począwszy od przedszkola przesiąknięty jest ateizmem i minimalizacją Wszechmocnego naszego Boga. Mój syn w czwartej czy piątej klasie podstawówki miał podręcznik z rysunkiem kilku małpoludów idących w szeregu, z których pierwszy był człowiekiem(czł owiekowatym) a ostatni małpą.Nie było pod rysunkiem wzmianki, że to jest fantazja i teoria poparta wątpliwymi "dowodami".Mój syn dowiedział się o FAKCIE. Są ludzie nauki, którzy kwestionują ewolucjonistycz ny pogląd ( np. http://www.dissentfromdarwin.org/ ), ale jest to zdecydowana mniejszość. Nie znaczy to oczywiście ani trochę, że większość ma rację, bo prawda nie jest wynikiem demokratycznych wyborów. Miło jest jednak wiedzieć, że ja "podły nieuk" ,jak się elegancko wyraził Mr Dawkins, uzasadniam swoją wiarę również badaniami i przemyśleniami ludzi, którym ten angielski gentleman do pięt nie dorasta.
Cytować
 
 
#9 KWitek 2009-12-30 17:54
Dla wyznawcy biblijnego Boga raczej nie ma złotego środka, ponieważ "nauka" mówi wyraźnie i jednoznacznie: nie ma Boga.Chodzi mi oczywiście o naukę próbującą odpowiadać na pytania egzystencjalne.Do opinii tejże nauki przychylają się pozostałe dziedziny i w konsekwencji mamy szkolnictwo, media, sposób bycia i życia bezbożny. Można oczywiście, zważywszy na przeogromną liczebną przewagę bezbożników, udawać obojętność lub być obojętnym. Zależy to chyba od cech osobniczych człowieka. Ja, dla przykładu, bardzo bym przeżywał, gdyby o moich bliskich ciągle mówiono, że to durnie a właściwie to ich wcale nie ma. Nie sądzę, żebym w ogóle mógł w takim środowisku żyć. Podobna sytuacja jest z Bogiem. Nie chodzi tu jedynie lub wcale o szczegóły treści biblijnych, o historyczność Księgi Rodzaju itp. Generalnie nauka mówi, że nie ma Twojego Boga ani islamskiego ani buddyjskiego ani żadnego innego. Jeżeli Twój Bóg jest dla Ciebie istotą realną i ważną, to jaka może być Twoja reakcja? Jest tu miejsce na złoty środek? Wypijesz kielicha z osobnikiem, który twierdzi, że Twoja żona to ..... , czy Cię krew zaleje? Można oczywiście sobie wmawiać, że ten osobnik tylko żartował lub nie do końca "to" miał na myśli. Można na to wcale nie zwracać uwagi, ale tak jak napisałem, zależy to chyba od cech osobniczych danego człowieka i od jego stosunku do negowanego Boga.
Cytować
 
 
#10 KWitek 2009-12-30 18:38
Ad#1) Rafale, trochę ograniczyłeś wybór wierzącemu. Obserwowalny projekt, zaawansowana technologia i geniusz otaczającej nas przyrody nie jest mitem ale obserwowalnym wydarzeniem. Rachunek prawdopodobieńs twa, który wyklucza ewolucyjną przypadkowość to również nie jest mit. Prawa przyrody, pozwalające nam badać otaczającą rzeczywistość, jednakowe dla całego znanego nam świata nie wzięły się z Księżyca. Jest sporo materiału naukowego, który najwyraźniej wskazuje na inicjującą Inteligencję. Potwierdza to sporo ludzi z naukowymi tytułami, noblistów ( nie, żebym Ciebie czy siebie uważał za niezdolnych do wyciągania trafnych wniosków ). Mimo to, człowiek który deklaruje wiarę w Stwórcę jest postrzegany w naszej rzeczywistości, jako durny kmiot, wiocha, mitoman. Nie zauważyłeś, że na salonach lepiej nie "wyskakiwać" z Bogiem? Czy rzeczywiście jesteśmy ciemniakami, twierdząc że stworzenie o niebo lepiej tłumaczy nasze istnienie, niż ta cwana, diabelska teoria ewolucji? Czy to raczej brutalna presja większości, która nie ma żadnej licencji na jedyną prawdę?
Cytować
 
 
#11 KWitek 2009-12-30 19:03
Dzięki Heretyk, ale to nie tak, nie o to mi chodzi. Nauka, do której puszczasz oczko, akceptując jej wyjaśnienie rzeczywistości, czyli ewolucyjne,mate rialistyczne powstanie wszechświata z niczego nie toleruje nawet Boga-kibica, patrzącego z zaciekawieniem, jak to z wielkiego wybuchu rodzą się przypadkowo co rusz nowe gatunki.Nagle ten Bóg-kibic patrzy, a tu człowiek - trzeba mu więc coś objawić. W nauce nie ma miejsca nawet na coś takiego.Wszystko ino nie Bóg! Co do tych tysięcy lat, to ja kompletnie nie wiem ile ich było. Najlepsze jest to, że nikt nie wie. "Specjaliści" wyliczają miliardy lat mając jednocześnie trudności z odtworzeniem, co robiły ich żony w sobotę, dwa tygodnie temu. Mnie, w każdym razie, przy stwarzaniu nie było. Z Biblii wynikają tysiące? Może tak było, a może inaczej.
Cytować
 
 
#12 Gabi 2010-01-03 21:53
Nauka w służbie wiary, historia i prawda. Co przyjmiemy za początek...zachęcam do niżej wymienionego artykułu - Gavri

Artykuł zaczerpnięty ze strony – Autor Artykułu: Bartek Świerczek
www.wspolnotamesjanska.pl

Hammurabi kontra Mojżesz #1
Analiza Porównawcza Starożytnych Kodeksów Prawnych
Żydzi Ortodoksyjni i Mesjańscy nie przepadają zazwyczaj za tego typu porównaniami, ponieważ wielu świeckich naukowców podważa oryginalność i boskie nadanie Tory, wskazując właśnie na kodeks Hammurabiego jako źródło, z którego czerpał Mojżesz. A przecież to właśnie Tora udowadnia stojący za nią ‘palec Boży’, proponując rozstrzygnięcia problemów i wskazując na rozwiązania daleko lepsze i bardziej humanitarne niż kodeks Hammurabiego kiedykolwiek proponował. Analiza porównawcza zawarta w tym artykule jest tego najlepszym przykładem.
c.d. jesli was zainteresował na podanej wyżej stronce
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

UnitarianieTV


Get the Flash Player to see this player.

Przekaż darowiznę
Jeżeli chcesz wesprzeć finansowo inicjatywę UNITARIANIE to możesz zrobić to zarówno przez PayPal jak i kartą płatniczą. Pieniądze wykorzystane zostaną głównie na tłumaczenie artykułów i książek oraz opłatę domeny.

Statystyki
Użytkowników : 179
Artykułów : 181
Zasoby : 26
Odsłon : 208227
Przegląda nas
Naszą witrynę przegląda teraz 7 gości