Wiara i nauka
| Share |
WIARA I NAUKA

Żyjemy w czasach sakralizacji nauki. To co naukowe jest niepodważalne i niemalże święte. Nauka od co najmniej dwóch wieków odnosi liczne triumfy, panoszy się, pyszni i nadyma spychając na bok duszę, Ducha i religię. Już ponad sto lat temu świat słyszał hasło „Bóg umarł”. Pojęcie „duszy” z punktu widzenia współczesnej, aroganckiej nauki straciło jakikolwiek sens, człowiek jest tylko wyższym zwierzęciem, świat istnieje bez przyczyny, wszystkim rządzi ewolucja, świadomość to tylko pewne procesy w mózgu, a miłość sprowadza się do algorytmu. Tak, żyjemy w świecie, w którym nauka zdominowała wszystkie dziedziny życia, w świecie w którym moralność, sztukę, duszę, kontemplację i modlitwę sprowadza się do nauki. Ateistyczna maszyna nabrała rozpędu i zaczyna dominować, opanowywać umysły młodych ludzi. Wiara to zabobon, domena starych, niedouczonych babć ze wsi. My jednak wiemy, wbrew wszystkim, wbrew światu, że naszym zwycięstwem jest nasza wiara. (por. 1 Jana 5,4) Czy jednak jest ona niezgodna z nauką? Czy jesteśmy skazani na intelektualny margines?
Czym jest nauka?
Nauka bez wątpienia jest potrzebna. Często przynosi dobre owoce. Ułatwia ludziom życie, pozwala leczyć choroby, podwyższać standard egzystencji, zapobiegać różnym zagrożeniom. Jako chrześcijanie korzystamy z jej osiągnięć. Medycyna, elektryczność, Internet, komputer, telewizja, środki transportu, przetwarzana żywność, przemysł etc. Wszystko to ma tak naprawdę swoje źródło w nauce, w latach prac i wysiłków naukowców, badaczy i inżynierów. Generalnie są to rzeczy dobre. Nie było by ich, gdyby nie modernizm, który rozróżnił moralność, sztukę i naukę, które w czasach średniowiecza stanowiły jedność i były wyłącznie związane z kultem religijnym. Rozróżnienie tych trzech dziedzin pozwoliło na wspaniały rozwój nauce, która nie musiała się już sprowadzać tylko do teologii, filozofii czy teofizyki.
Jednakże ta wolność, którą po ciężkich perturbacjach otrzymała nauka została przez nią nadużyta. Oszałamiające sukcesy nauk empirycznych takich jak fizyka, biologia, czy chemia, doprowadziły do tego, że nauka wkroczyła poza swój teren, sprowadzając wszystko do świata zmysłów, degradując duchową rzeczywistość, której „szkiełko i oko” nie może zbadać.
Nauka bowiem zajmuje się jedynie badaniem świata poprzez zmysły, faktycznie mówi o rzeczywistości, ale nie o całej rzeczywistości, lecz o rzeczywistości empiryczno-sensorycznej. Nauka nic nie może powiedzieć na temat kontemplacji, modlitwy, świata duchowego, cudów. To nie jest jej dziedzina, o czym niestety wielu akademików zapomina, przez co niszczą autorytet wiary, „zabijają” Boga.
Naukowe jest to, co powtarzalne. Co można wielokrotnie zbadać np. w laboratorium i poprzez serię doświadczeń obalić pewną tezę lub ją potwierdzić. Nauka oparta jest, w przeciwieństwie do religii, na paradygmatach. Paradygmat, różni się od dogmatu tym, że nie jest on dany raz na zawsze. Stanowi on konsensus większości uczonych. Przykładem współczesnych paradygmatów naukowych są m.in. Szczególna i Ogólna Teoria Względności Einsteina, Mechanika Kwantowa, Teoria Ewolucji.
Siłą paradygmatu jest właśnie to, że może on w drodze tzw. rewolucji naukowej zostać zmieniony. Tak było na przykład z teorią grawitacji Newtona, która nie obejmowała całości zagadnień, a okazała się tylko szczególnym przypadkiem ogólniejszej teorii Einsteina. Tak było również z poglądem Ptolemeusza, że Słońce okrąża Ziemię. Paradygmaty naukowe muszą być oczywiście spójne pojęciowo, logiczne i muszą być potwierdzone licznymi doświadczeniami oraz muszą być uznane przez większość społeczności naukowej. I to właśnie powoduje, że nauka zdaje się być tak pewna swojej prawdy i oczarowuje badaczy i laików stając się wyrocznią na wszystkie tematy.
Czym jest religia?
Religia i związania z nią wiara jest budowana zupełnie inaczej. Większość ludzi religijnych wierzy często w rzeczy, których samemu nie doświadczyło, wierzy w to, co często wydaje się nielogiczne, bazuje na dogmatach, których nie można podważyć, które są niezmienne od setek lat, a jeśli nawet doznają objawienia, czy będą świadkami cudu, to nie mogą tego udowodnić, bądź powtórzyć.
Mimo to ich wiara często graniczy z pewnością. „Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” jak możemy przeczytać w Liście do Hebrajczyków.
Jaki jest sens praktyczny wiary?
Głupcami można nazwać tych, którzy nie widzą żadnego sensu w religii. Gdyby religia nie była człowiekowi potrzebna, nigdy by nie zaistniała. Spełnia ona niezwykle ważne funkcje, wymienię najważniejsze:
1) funkcję integrującą społeczeństwo, naród, nadającą tożsamość.
2) pełni rolę normatywną, stoi na straży moralności, wyznacza etykę.
3) formy kultu religijnego dla wielu są potrzebne do zaspokajania istniejących w człowieku popędów. Bez religii te popędy muszą być zrealizowane w inny sposób, zazwyczaj o negatywnym zabarwieniu i niekorzystnym dla człowieka i ludzkości.
4) nadaje sens życiu i daje odpowiedzi na pytania na które zmysły czy nauka w ogólności odpowiedzieć nie może i nie będzie mogła (początek życia, sens życia, co dzieje się po śmierci, kim jesteśmy etc.).
5) kontaktu ze światem transcendentnym, niedostrzegalnym zmysłowo.
Te funkcje rozróżniają ją od nauki. Nauka nie ma na celu integracji ludzi i nadawaniu jej tożsamości, nie odpowiada na pytania o sens życia, początek życia etc. (chociaż znajdują się scjentyści, którzy w swej zamkniętości umysłu próbują wszystko sprowadzić do materialnych oddziaływań). Nauka nie zaspokaja też niektórych popędów, które realizują się w formach kultycznych. W końcu, przez naukę nie skontaktujemy się z Bogiem, lecz co najwyżej poznamy jego dzieła.
Czy można zintegrować wiarę z nauką?
Wielu fundamentalnych chrześcijan próbuje godzić wiarę z nauką udowadniając tej drugiej, że jest w błędzie i wskazując, że historie opisane w Biblii (na przykład opis Stworzenia, cuda itp.) nie kłócą się z naukami przyrodniczymi. Czynią to na najrozmaitsze sposoby. Tworzą teorie, atakują paradygmaty, podważają wartość nauki jako takiej. Niestety jest to droga błędna.
Nie ma bowiem sensu atak na silne i niewzruszone podwaliny nauki, tym bardziej, że większość z chrześcijańskich obrońców jedynej prawdy biblijnej to pseudo-naukowcy, którzy nie zawsze wolni są od wstępnych założeń i nie zawsze posiadają dostateczną wiedzę.
Ponieważ problem leży w różnorodności języka jakim posługuje się wiara i jakim posługuje się nauka.
Język wiary i język nauki
Niesłychaną wagę w naszym życiu odgrywa sfera języka. Nie służy on tylko wypowiadaniu naszych myśli i pragnień, lecz co więcej działa również w sposób zwrotny. Wpływa na nasze myślenie i je kształtuje.
Nie jest odkrywczą rzeczą spostrzeżenie, że wiara i nauka operują różnym językiem. Język naukowy to język ścisły i zwięzły, w jak najmniejszym stopniu oddający uczucia, język uniwersalny, który zrozumieć może każdy specjalista z danej dziedziny, bez względu na pochodzenie. Nauka operuje językiem opisowym, dosłownym bazując na ściśle określonej z góry symbolice (umownej oczywiście).
Język wiary, przeciwnie, operuje językiem mitycznym. Językiem naszpikowanym emocjami, operującym zaawansowaną, daleko idącą symboliką, którą różni ludzie mogą różnie odbierać. Nie zawsze łatwo wyczuć prawdziwe intencje autora.
Czy język mityczny jest całkowicie bezwartościowy?
W religijnych pismach odnajdziemy wiele mitów. Bo taki jest język wiary. Tymczasem wielu fundamentalistów biblijnych całkowicie o tym zapomina i uznaje bezwzględnie wszystkie teksty święte za dane faktograficzne. Dla takich osób, jeżeli coś jest mitem, to znaczy, że trzeba wyrzucić to do kosza. Nic bardziej mylnego!
Czy sensem historii Hioba jest to, że faktycznie był taki ktoś jak Hiob, który dokładnie miał takie przeżycia? Albo że faktycznie diabeł rozmawiał sobie z Bogiem? Czy to jest sedno tej opowieści?
Nie ma wątpliwości, że część opisanych historii w Biblii ma duże poparcie w autentycznej historii i w dużej mierze odpowiada faktom, ale nie wszystkie księgi mają taki charakter. Czym innym jest Księga Kronik, a czym innym Księga Hioba, czy Jonasza. Nie da się nie dostrzec różnicy. Pierwsza faktograficzna, drugie to opowieści o charakterze dydaktycznym, moralnym.
Mit to nie kłamstwo, oszustwo. Rzeczywistość mityczna ma odzwierciedlenie w rzeczywistości i ma niezwykle ważne zadanie dla człowieka, często posiada wartość przewyższającą ścisłe fakty.
Ponadto przy rozpatrywaniu języka religii musimy uwzględnić intencje autora i cel w jakim zostało coś napisane.
Język wiary i język nauki całkowicie od siebie się różnią. I wzajemnie się nie wykluczają, bo dotyczą różnych płaszczyzn rzeczywistości, różnych „światów”, choć w rzeczywistości tego samego.
Jedyną zatem rozsądną drogą integracji wiary i nauki jest wskazywanie, że rzeczywistość nie sprowadza się tylko do świata odbieranego przez pięć zmysłów, że rzeczywistość jest wielowymiarowa, nie płaska. Wszak sama nauka korzysta z idei takich jak na przykład tensor, wektor, całka, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w świecie sensoryczno-empirycznym. Spłaszczenie rzeczywistości wyłącznie do świata zmysłów jest samogwałtem nauki. Sprowadzanie ludzkiego istnienia wyłącznie do procesów biologicznych, zrównywanie człowieka z małpą oraz sprowadzanie miłości do hormonów to dopiero intelektualna wiocha naukowych babć.
Pozostawmy jednakże nauce badanie świata zjawisk, być może z czasem, przy kolejnych rewolucjach naukowych okaże się, że tak nielubiana przez nas teoria ewolucji zostanie zastąpiona czymś, co bardziej odpowiada naszym przekonaniom.
My zaś wiemy, że nasza wiara to czczenie prawdziwego, jedynego Boga, który rzeczywiście istnieje, rzeczywiście panuje nad nami, który rzeczywiście wszystko stworzył. Wiemy, bo doświadczamy tego tak mocno, jak naukowcy doświadczają pewnych rzeczy w laboratoriach. Wiara to nasze zwycięstwo, niezachwiana droga i fundament do moralnego i pełnego miłości życia, wiara to nasza droga do wieczności, wbrew temu co mówi świat i arogancka nauka. Skłaniajmy się ku prawdziwej nauce i mądrości, nie tej zadufanej i nadętej.
| Share |


Komentarze
Przecież nie o to chodzi w wierze, żeby uznawać że Jonasz faktycznie w rybie był.
Wiara to życie w zaufaniu Bogu. To życie wiarą, a nie puste deklaracje.
A nauka to naprawdę ma różne zdanie. Naukowcy też różnią się w opiniach. Kiedyś uważano za mit istnienie Babilonu, czy Sodomy, a później archeologia dowiodła ich istnienie.
A poza tym to liczy się życie, tu i teraz, życie nauką Mesjasza, życie wg Ducha. Co do wieczności pokładamy nadzieję w Bogu.
Jeśli ktoś odrzuca wiarę, bo teoria ewolucji, bo Jonasz prawdopodobnie nie był w rybie, bo siekiera prawdopodobnie nie pływała, to nie rozumie istoty wiary i tak naprawdę nigdy nie wierzył.
Żadna teoria naukowa, żadne odkrycie nie będzie w stanie podważyć wiary. Bo nauka tyczy się czego innego.
Na Polskim gruncie też to rozróżnienie wiary i nauki jest silnie zauważalne. Wiara to w kościółku, nauka w szkole i na uczelni.
Istna schizofrenia. Wiara i nauka mimo różnic powinny się wzajemnie przeplatać i uzupełniać. Ale to możliwe gdy żadna z nich nie będzie zdogmatyzowana.
Jeśli nawet to byłaby prawda to raczej smutna.
Artykuł zaczerpnięty ze strony – Autor Artykułu: Bartek Świerczek
www.wspolnotamesjanska.pl
Hammurabi kontra Mojżesz #1
Analiza Porównawcza Starożytnych Kodeksów Prawnych
Żydzi Ortodoksyjni i Mesjańscy nie przepadają zazwyczaj za tego typu porównaniami, ponieważ wielu świeckich naukowców podważa oryginalność i boskie nadanie Tory, wskazując właśnie na kodeks Hammurabiego jako źródło, z którego czerpał Mojżesz. A przecież to właśnie Tora udowadnia stojący za nią ‘palec Boży’, proponując rozstrzygnięcia problemów i wskazując na rozwiązania daleko lepsze i bardziej humanitarne niż kodeks Hammurabiego kiedykolwiek proponował. Analiza porównawcza zawarta w tym artykule jest tego najlepszym przykładem.
c.d. jesli was zainteresował na podanej wyżej stronce
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.