Logowanie
Sonda
Czy Bóg czyni i dobro i zło?
 
JoomlaStats
Szablon
socynianie

PostHeaderIcon UNITARIANIE - portal spadkobierców braci polskich, unitarianie, socynianie, arianie, arianizm, unitarianizm, antytrynitarze, chrystianie

PostHeaderIcon Sacrum w XXI wieku

Wiara, religia związana jest z sacrum. Ze sferą świętości, z tym co tajemnicze, niepojęte, odległe. Tam od zawsze koncentrowała się uwaga kultu. Pierwotny człowiek otoczony był sacrum. Nieokiełznane i tajemnicze zjawiska przyrody, los, który był w rękach bogów, złe duchy powodujące choroby, życie i śmierć, niezbadane przestrzenie nieba, święte gaje i lasy.

Z czasem ludzkość zaczęła samemu wytwarzać to co święte. Święte ołtarze i kamienie, piramidy i świątynie. A wszędzie tam ci wtajemniczeni, ci którzy pośredniczą między zwykłym człowiekiem i tym co boskie - kapłani, druidzi, mistycy.

Co ciekawe nawet pismo miało w początkowej fazie miano świętości. Było czymś tajemniczym, dostępnym nielicznym, umożliwiało zaklęcie rzeczywistości i zapisanie jej na wieczność. Alfabet, literki i pismo były święte. Podobnie stało się później z liczbami i figurami geometrycznymi (patrz na przykład Pitagorejczyków).

A wszystkiemu towarzyszyła rozwinięta symbolika. Nie w sensie pustych, skrótowych oznaczników, lecz w Symbolu tkwiła głęboka treść przelewana z wnętrzna nieświadomości zbiorowej. Z czegoś co zostało zapisane niejako w naturę ludzkiej jaźni. Przez kogo? Bynajmniej nie przez proces materialny naturalnego doboru, lecz przez samego Boga.

Widzimy zatem, że to co niepojęte dla człowieka wiązało się ze świętością, z sacrum. A także to co na nowo odkrywane, jak pismo, liczby, figury.

Od zmysłowego postrzeżenia, przez symboliczne przedstawienie pełne treści, do sfery sacrum. Z sacrum zaś do codzienności, tradycji, powszedniości, a ostatecznie do wyparcia głębokiego symbolicznego znaczenia i wyzucia treści.

Dzisiaj dawne głębokie symoble straciły treść. To co święte i tajemnicze, pozornie zostało rozwikłane, zracjonalizowane, a tak naprawdę po prostu wprowadzone w codzienność.

My tak naprawdę nie zrozumieliśmy przyrody, świata, istnienia, ducha, sensu, życia i śmierci. My tylko z biegiem lat, przez setki pokoleń przyzwyczailiśmy się do wszystkiego. Do żywiołów pochłaniających tysiące ofiar, do śmierci, do chorób, do kosmosu, do nieba, do świątyń, do kultów.

I wyparliśmy symbol z naszej jaźni.

Nie ma miejsca na sacrum w dzisiejszym świecie, albo jest go niewiele. Tajemnica nie została jednak odkryta lub wyjaśniona, lecz została zepchnięta do niepotrzebnych rzeczy, sprofanowana.

Dogmaty nic dzisiaj nie znaczą, tradycja jest pusta, tajemnica nikogo nie pociąga. Wszystko ogarnęła pusta codzienność, zaś Głęboki Symbol pełen treści stał się marką firmową, komercyjną, wypełnioną jedynie podświadomym sygnałem "kup mnie".

Na ten pusty świat komercji można tylko przytoczyć piosenkę Elektrycznych Gitar,osoby co bardziej wrażliwe proszę o nie włączanie tego teledysku, tekst jednak jest dosadnym wyrazem pewnej myśli, nie zaś prostackim napawaniem się wulgaryzmami:

 

Zmieniony (piątek, 26 marca 2010 12:19)

 

PostHeaderIcon Teoria naukowa i naturalizm metodologiczny.

Jednym z kryteriów stosowanych do określenia tego, czym jest nauka, lub raczej teoria naukawa, jest naturalizm metodologiczny.
Naturalizm metodologiczny, mimo, że nie znajduje żadnego potwierdzenia doświadczalnego, jest stosowany przez wielu jako ocena racjonalności i zgodności z rozumem pewnych twierdzeń, hipotez i teorii oraz uznawaniu ich za naukowe lub "nienaukowe".
Dokonuje się u wielu, świadome lub podświadome, stosowanie kryterium naturalizmu metodologicznego jako kryterium racjonalności, zgodności z rozumem, prawdziwości.
Co oznacza termin naturalizm metodologiczny?
Naturalizm metodologiczny stwierdza, że aby hipoteza, teoria lub jakiekolwiek wyjaśnienie były "naukowe", muszą odwoływać się wyłącznie do przyrodniczych lub materialnych bytów. Z tej definicji nie wynika stwierdzenie prawdziwości lub lepszości hipotezy, wyjaśnienia czy teorii, a jedynie kwalifikacja "naukowości". Nie wynika z tej definicji także, że jakaś "nienaukowa" (wedle definicji materializmu metodologicznego) hipoteza nie może stanowić lepszego i dokładniej opisującego zjawisko wyjaśnienia. Wyjaśnienia niezgodne z naturalizmem metodologicznym, wyjaśnienia metafizyczne mogą stanowić bardziej adekwatne, dające przewidywania i zgodne z obserwacją teorie. O jakości takiej teorii nie decyduje jej zgodność ze z góry założoną koniecznością zgodności z naturalistycznym założeniem "naukowości" każdej teorii. Zakwalifikowanie jakiejś teorii jako nienaturalistycznej, metafizycznej nie obala jej, nie powoduje także utraty jej racjonalności i zgodności z efektami oceny do jakiej jest zdolny ludzki umysł.

Naturalizm metodologiczny nie posiada obecnie wystarczającego uzasadnienia, jako norma, w definicji nauki czy "naukowości". Uzasadnienie naturalizmu metodolicznego przez odniesienie się do kryterium demarkacji (metafizycznie neutralne twierdzenie o konieczności falsyfikowalności każdej uznanej za naukową teorii) nie uzasadniają naturalizmu jako kryterium definiującego naukę. Odniesienie naturalizmu metodologicznego jako normy wobec całej nauki powoduje masę problemów przy praktykowaniu niektórych dziedzin badań naukowych np. nauk historycznych.

Jeśli poszukujemy Prawdy to nie zadawajmy sobie pytania: Które naturalistyczne (materialistyczne) wyjaśnienie jest najbardziej adekwatne? Pytajmy raczej: Które wyjaśnienie jest prawdziwe? Założenie powodujące akceptowanie tylko wyjaśnień naturalistycznych nie pozwala uwzględnić hipotez najlepiej wyjaśniających pewne procesy i zjawiska. Takie założenie jest oczywiście "nienaukowe" i nie związane z "bytem" naturalistycznym, założenie takie jest jak najbardziej metafizyczne. Twierdzenie o wyższości teoretycznej jakiejś hipotezy powoduje odrzucenie tych teorii, które być może dają najlepsze odpowiedzi na pytanie. Teoria jest najwartościowsza ta, która najlepiej wyjaśnia, dając najdokładniejsze przewidywania, nie zaś ta, która jest najlepiej wyjaśniającą teorią zgodną z odgórnym metafizycznym założeniem przewagi teorii naturalistycznych. Ocena teorii naukowej to ze swej zasady porównywanie, porównywanie z innymi teoriami. Teorie, które znajdują akceptację w założonych a priori ograniczeniach "naukowości" zbioru porównywanych teorii, nie muszą być "najprawdopodobniej prawdziwe" lub "najbardziej adekwatne doświadczalnie". Jedyne co można o takich teoriach powiedzieć to, że są "najprawdopodobniej prawdziwe lub najbardziej adekwatne spośród sztucznie ograniczonego zbioru teorii".
Otwartość na hipotezy inne niż tylko zgodne z naturalizmem  i materializmem wydaje się więc nieodzowna aby uznać "wyjaśnienie" za w pełni racjonalne.

Próba stworzenia teorii powinna podążać za wyjaśnieniem dokądkolwiek one prowadzi - dla tego kto szuka Prawdy "wszystkie chwyty są dozwolone". Nie podpierajmy się metafizyką by wykluczać z góry pewne hipotezy. Stosujmy jednak metafizyczne kryteria - takie jak "siła wyjaśnienia" i "adekwatność przyczynowa" aby oceniać przyjmowane hipotezy. Wydaje się, że jest to najbardziej otwarte, bezdogmatyczne i wyraźnie racjonalne podejście do oceniania różnych teorii w tym i naukowych, tak aby w naszej ocenie uznać za najlepsze te, które są wyjaśnieniem najbardziej adekwatnym przyczynowo.

Życzę znalezienia najlepszych wyjaśnień najbardziej adekwatnych przyczynowo na stawiane przez was pytania.

 

Zmieniony (sobota, 06 marca 2010 17:34)

 

PostHeaderIcon Różne interpretacje Biblii

Od jakiegoś czasu zaczęły mnie męczyć, a może nawet i irytować dysputy teologiczne oparte o tzw. "zasypywanie się wersetami". Jest to szczególnie popularny na forach biblijnych i popularne wśród wszelkiej maści domorosłych egzegetów najczęściej wywodzących się z kręgów protestanckich.

Przyznam, że i ja należę albo należałem do takich "znawców" Biblii. Ale czym więcej czytam, analizuję, badam, zastanawiam się, tym bardziej tego typu podejście zaczyna mnie wręcz razić. Z Biblii uczyniono narzędzie walki o poglądy, zestaw porozrzucanych absolutnych prawd, które mówią jednoznacznie o wszystkim. Tymczasem przyglądając się sporom, które toczą się od 2000 lat widzimy, że jednoznacznej interpretacji nie ma.

Przez wieki było tak wiele różnych podejść do Pisma, że nie sposób je wymienić i omówić w jednym artykule. Jedni widzieli w Jezusie niebiański byt, który przyjął sobie ciało, inni boski Logos, który się wcielił, jeszcze inni dostrzegali w Mesjaszu tylko człowieka przepełnionego Duchem Bożym, albo archanioła, albo objaw Jednego Boga etc. W końcu, gdy nastały czasy jedynego, słusznego Kościoła Rzymsko-Katolickiego pod kuratelą cesarzy rzymskich, zapanowało jedno wyznanie - trójca, Jezus Bóg-Człowiek o dwóch niezmieszanych naturach. Nie mówiąc już o kwestiach na zupełnie inne tematy.

Gdyby Prawda Objawiona miałaby być jednoznaczna Bóg "podyktowałby" zestaw dogmatów, czy spis formułek. Ale tak nie uczynił. Chociaż jestem przekonany, że i wówczas pojawiłyby się różne szkoły interpretacji tych dogmatów i formułek. Co więcej taka forma Objawienia ewidentnie wskazuje na jej ludzki charakter. Jednak ta "ludzkość" Objawienia nie odbiera jej "boskości".

Mamy zatem kilka możliwych podejść do Biblii:

1) Nie zajmowanie się nią w ogóle i powierzenie tego przewodnikom, tzw. specjalistom od Pana Boga

2) Czytanie Biblii, ale pozostawienie ostatecznych wniosków i wykładni autorytetowi Kościoła (tego, który nam pasuje lub w którym nas wychowano)

3) Samodzielne analizowanie Biblii z konfrontacją z innymi

Wiadomo, że jako unitarianie, a więc liberalni chrześcijanie będziemy skłaniali się do punktu 3). I to właśnie sprowadza nas do okładania się stertą wersetów. I racji jak zwykle nikt nie ma.

Żaden kościół, żadna wiara, żaden człowiek nie ma racji we wszystkim. Skoro Duch św. miałby być gwarantem prawdziwości (jak wielu uważa), to czy mógłby być poróżniony albo głosić sprzeczne ze sobą słowa?

Pozostaje nam rozum i własne sumienie. Czyż nikt nie potrafi zrozumieć, że najważniejsze jest życie? Że najważniejsze jest jak postępujesz, jak zmieniłeś swoją postawę, a nie czy wierzysz w preegzystencję Mesjasza, czy obchodzisz szabat, czy nie. Jeśli z uczciwością sumienia i rozumu twierdzisz, że istnieje trójca albo, że Jezus to Bóg-człowiek, to dobrze, trzymaj się tego, mnie rozum i uczciwość wobec Pisma prowadzi do innego wniosku. Kościoły głoszą jedynozbawczość, ludzie innych widzą w piekle, oprócz siebie samych, każdy ma swoją rację, innym jej nie przyznając.

Człowiecze! I piszę to też do siebie, naśladuj Mesjasza, pomagaj potrzebującym, głoś Dobrą Nowinę, głoś wybawiajającą naukę, nie myśl, że wiesz lepiej niż inni, bo nikt nic nie wie, lecz wszyscy chorują na pychę. Każdy kto mówi, że wie, nie wie prawie nic.

Bracia Polscy już na pierwszym swoim synodzie przyjęli zasadę wolności sumienia uznając, że „każdy ma prawo nie czynić tego, co czuje, aby stało w sprzeczności ze słowem Bożym. Co więcej, wszyscy mogą pisać w zgodzie z ich sumieniem, o ile nie przymuszają nikogo do tego”. Protestancka i Katolicka reakcja określiła wolność sumienia i tolerancję propagowaną przez Socynian jako „ten socyniański dogmat, najbardziej niebezpieczny dogmat spośród dogmatów sekty socynian.”

Oby wszyscy chrześcijanie przyjmowali wyłącznie ten dogmat!

Sprawdza się ta karykaturalna scena z filmu "Dzień Świra" również i w kwestiach religijnych, wśród tych, którzy zwali się i teraz zowią chrześcijanami:

 

A słowa wypowiedziane przez Marka Kondrata:

"Jak mogę wierzyć? Skoro nawet największy mój wysiłek przecieka im, wam, przez palce!?"

to wypowiedź zniechęconego tym stanem rzeczy wierzącego.

A rozrywana flaga Polski, może w naszym przypadku symbolizować również rozrywaną Biblię.

Zmieniony (piątek, 05 marca 2010 10:21)

 

PostHeaderIcon List od Thomasa Jeffersona do Dr. Benjamina Waterhousa






http://pl.wikipedia.org/wiki/Thomas_Jefferson



http://en.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Waterhouse


List od Thomasa Jeffersona do Dr. Benjamina Waterhousa - Monticello, czerwiec 26, 1822


Drogi Panie, otrzymałem i przeczytałem z wdzięcznością i przyjemnością twoje potępienie nadużywania tytoniu i wina. Jednak, jakkolwiek dobrze brzmi w swych zasadach, obawiam się, że będzie to tylko kazanie na wiatr. Odkryjesz, że tak trudno wpoić jest te uzdrawiające nakazy pośród zmysłowości dzisiejszych dni, niczym przekonać atanazjan, że istnieje jeden Bóg. Życzę powodzenia w obu tych próbach i cieszę się, dowiadując od Ciebie, że to ostatnie, przynajmniej, czyni postępy coraz szybsze, proporcjonalne do tego jak nasi platońscy chrześcijanie czynią coraz więcej rwetesu i hałasu na ten temat.

Zmieniony (piątek, 26 lutego 2010 14:59)

 
Arian TV


Get the Flash Player to see this player.

Statystyki
Użytkowników : 73
Artykułów : 108
Zasoby : 23
Odsłon : 64293
Przegląda nas
Naszą witrynę przegląda teraz 4 gości