Logowanie
Sonda
Czy Bóg czyni i dobro i zło?
 
JoomlaStats
Szablon
socynianie

PostHeaderIcon UNITARIANIE - portal spadkobierców braci polskich, unitarianie, socynianie, arianie, arianizm, unitarianizm, antytrynitarze, chrystianie

PostHeaderIcon Gnostycka tożsamość

Gnoza

Od dłuższego czasu moje zainteresowania teologiczne krążą wokół zjawiska gnozy, zwłaszcza gnostycyzmu we wczesnym chrześcijaństwie. Ze zdumieniem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w dużej mierze moja religijność i tożsamość jest
właśnie gnostycka. Nie wiem na ile mój światopogląd ukształtowało zaznajomienie się z gnozą, a na ile wcześniejsze przekonania po prostu okazały się z gnozą zbieżne. Co więcej spostrzegłem, że arianie (bracia polscy), którzy są dla nas unitarian główną przecież inspiracją również bliscy są (prawdopodobnie nieświadomie) gnostykom.

Gdy wyklarował się główny, tradycyjny i jedynie słuszny prąd powszechnego chrześcijaństwa gnostycyzm stawał się siłowo eliminowany. Zniszczono dzieła, wyklęto odstępców, a nawet usunięto samo pojęcie "gnozy" dając jej wyłącznie pejoratywny wydźwięk (a przecież niejaki Klemens Aleksandryjski pisze jeszcze o gnozie prawdziwej i gnozie fałszywej). Gnoza zatem
stała się (nawet dla wielu uczonych, historyków) prądem heretyckim, który w pewnym okresie wtargnął do czystego nurtu chrześcijaństwa. Jest to jednak wielkie uproszczenie. Bo fakty przedstawiają się w zupełnie innym świetle.

Gnoza wykształciła się jeszcze przed Chrystusem. Jej teologicznych źródeł można szukać w żydowskiej literaturze apokaliptycznej (Księga Daniela, Księga Henocha) oraz w literaturze mądrościowej (Księga Kaznodziei, Mądrość Syracha). Na gnozę wpływ prawdopodobnie miała wspólnota z Qmran. Ponadto już na kilka wieków przed Chrystusem nastąpiła powszechna hellenizacja
która również objęła Żydów (patrz na przykład Filon z Aleksandrii).

Gnoza zatem miała wpływ również i na dopiero co kształtujące się chrześcijaństwo. Jednoznacznie gnostyckie elementy znajdujemy w tradycji Janowej, a Paweł jawi się nie tylko jak adwersarz pewnych gnostyckich przekonań, ale również sam operuje gnostyckim myśleniem.

No ale przejdźmy do głównego tematu tego artykułu. Co odnajduję wspólnego w moim myśleniu i w myśleniu unitariańskim z gnostycyzmem? Dla przejrzystości przedstawię to w punktach.

1) Bóg w rozumieniu nie tylko moim, ale jak zauważam większości dzisiejszych arian (ale i również naszych historycznych braci) jest przede wszystkim Dobry. Bóg jest Dobry. Wszystko to co dobre pochodzi od Boga, to co niegodziwe, marne, światowe od Boga nie jest. Bóg wyłacznie Dobry, On jest naszym wybawicielem.

Tradycyjne chrześcijaństwo (zwłaszcza protestanckie) łączy starotestamentalnego Boga z Bogiem Nowego Testamentu głównie akcentując Sprawiedliwość Boga. Jednocześnie zaś "negatywne" cechy Boga w Starym Testamencie tłumacząc bożą optyką odmienną od ludzkiej i ukrytym bożym planem.

Gnostycy przeciwnie, widzieli w Bogu wyłącznie Dobro. I my tutaj jesteśmy z nimi zbieżni. Chociaż nie popadamy w taki radykalizm jak oni i nie utożsamiamy Boga JHWH znanego ze ST z demiurgiem, niższym bogiem, czyli jednym słowem jako racjonaliści niepotrzebnie nie mnożymy bytów, to jednak Bóg jest dla nas, tak jak i dla gnostyków wyłącznie nieskazitelną Dobrocią.

2) Bóg jest w pewnym sensie dla nas odległy. Tak jak i dla gnostyków. Odległy w tym sensie, że nie uważamy, że stąpał po Ziemii, wcielił się w człowieka. Bóg jest gdzieś "daleko", chociaż nas wybawia, umacnia, pomaga nam, nie jest jednak Bogiem tego "świata".

3) Poza Bogiem, łączy nas również spojrzenie na Kościół. Dla nas Kościół to nie doktrynalny, hierarchiczny system społeczny, lecz ponadnarodowa wspólnota wszystkich ludzi posiadających Ducha. Również i Bracia Polscy minimalizowali rolę hierarchii i strukturyzacji kościoła, co ponownie zbliża ich do gnostyków.

4) Jak na heretyków przystało (:)) jesteśmy indywidualistami. Tym odznaczali się wszyscy herezjarchowie gnostyccy. Chociaż mieli zbieżny światopogląd to jednak każdy z nich głosił zupełnie różne systemy teologiczne. I my różnimy się w różnych poglądach, patrzymy indywidualnie na wiele spraw, nie szukając zestawu wspólnych dogmatów, lecz posiadając w miarę spójny światopogląd.

5) Gnostycy czuli się wyobcowani w tym świecie. To samo można i powiedzieć o braciach polskich. Przyznam, że i moja aktualna postawa jest temu bliska, a myślę, że i wielu innych unitarian tak się czuje. Świat nie jest Boży, ludzie nie tworzą Królestwa Bożego, panuje zło. To wzmaga poczucie beznadziei świata. U gnostyków zapewne wpływ na to miały trudne warunki społeczno-ekonomiczne i polityczne, dla nas zaś dostrzeżenie desakralizacji świata, materialistycznego pędu i wyzucia głębszej treści z życia ludzi. Negacja jednak świata dotyczy jednak w moim przypadku bardziej postawy i dążeń ludzkości, nie zaś całkowitego zła materii. Chociaż dostrzegam, że materia nie jest doskonała (choroby, przemijalność, ułomność, ograniczoność), to jednak jak pewnie wiekszość w świecie przyrody widzę piękno, ład i harmonię. Gnostycy zaś zdecydowanie odrzucali materię jako złą.

6) Gnostycy, a i również Bracia Polscy, szczególną wagę przyznawali poznaniu, boskiej wiedzy (czyli właśnie gnozie). To poznanie ma charakter wybawiający. I chociaż osobiście uważam, że wiara jest kluczowa, to jednak nieodzownie bez gnozy nie ma się głębszego przejrzenia. Arianie z biegiem czasu poznanie ponadnaturalne zastąpili przyrodzonym rozumem. W moim odczuciu zarówno rozum jak i nadnaturalna gnoza są niezwykle ważnymi etapami w rozwoju duchowym.
Iluminacja, przejrzenie, gnoza pozwala rzeczywiście stanąć na ścieżce do zbawienia, które osiąga się krocząc z ufnością (czyli wiarą) wybawicielowi - Bogu.

7) Warto wspomnieć też o etyce. Gnostycy byli ludźmi pokojowymi, w etyce zaś zwykle ludźmi ascetycznymi (zdarzały
się nurty libertyńskie). Arianie to również piewcy pokoju, wrogowie przemocy. Chociaż znajdą się pewne różnice w rozumieniu etyki między gnostykami a arianami, tak czy siak moralność jednych i drugich jest całkowicie daleka od zapędów hegemonistycznych i militarnych "wielkiego kościoła".

Z tych właśnie przyczyn mogę w pewnym sensie (podkreślam w PEWNYM SENSIE) nazwać siebie arianinem-gnostykiem. I chociaż daleko mi do mitologicznego myślenia właściwego gnostykom, a także do ich ezoterycznych zapędów, to jednak podzielam wiele ich poglądów i czuję się im bliski. Mitologizm, ezoteryzm zamieniam na myślenie racjonalistyczne właściwe socynianom.

Tradycyjnie już, utwór muzyczny. Tym razem Stan Borys, wiersz Juliana Tuwima "Zmęczony burz szaleństwem". Jak przystało na arianina-gnostyka można by nadać wymiar tym słowom soteriologiczny. "Wszystkie moje drogi prowadzą do Ciebie", czyli nie tylko i do ukochanej ale i do Boga.

 

Zmieniony (czwartek, 13 maja 2010 09:30)

 

PostHeaderIcon Dlaczego jestem heretykiem?

 

Heretyk

Pierwotnie w okresie przedchrześcijańskim greckie słowo αἵρεσις (hairesis) znaczyło tyle co "wybór". Pojęcia herezji nie znajdziemy w Starym Testamencie, a w czasach Jezusa i Pawła współistniało wiele różnych odłamów żydowskich i pogańskich o diametralnie róznych zapatrywaniach. Dopiero chrześcijaństwo kształtujące się w jednolitą doktrynę nadało terminowi "herezja" wymiar pejoratywny oznaczający odszczepieńca, który odrzuca dogmaty i prawowierne nauczanie Kościoła.

Moja prywatna heretyckość nie bierze się jednak wyłącznie z odrzucenia tego czy innego dogmatu. Ma ona wymiar szerszy. Odrzucam bowiem wszelką formę narzucania doktryny przez jakiekolwiek zorganizowane grupy religijne i społeczne. Odrzucam wszelką zewnętrzną ortodoksyjność pod każdą postacią, czy to katolicką, czy trynitarną, czy antytrynitarną, czy unitariańską. Wyznacznikiem ortodoksyjności dla mnie jestem ja sam. Nic co zewnętrzne (nie tylko mam na myśli doktryny, ale i inni ludzie, Pisma, nauki, cokolwiek) lecz wyłącznie wewnętrzne przekonanie.

Heretyckość ma zatem w moim odczuciu wymiar prawie wyłącznie pozytywny. Wiąże się z wolnością sumienia, wolnomyślicielstwem, suwerennością, zerwaniem wszelkich więzów społecznych, kultowych i organizacyjnych. Heretycy znani z historii to ludzie odważni, myślący samodzielnie, zrywający z doktrynerstwem, ludzie wolni.

Dlaczego kacerstwo to odwaga? Bo ceną herezji jest prywatne cierpienie. Alienacja. Wyobcowanie od świata, odrzucenie, wyklęcie. Dzisiaj, dzięki właśnie heretykom, kacerstwo nie wiąże się generalnie z cierpieniem cielesnym (nie ma tortur, kar śmierci, palenia na stosach). Pozostaje jednak cierpienie duchowe, psychiczne.

Każdy, który świadomie wkroczył na drogę odszczepieńczą wie o tym doskonale. Sam utraciłem niektórych przyjaciół, zaufanie, a nawet zakazano mi wstępu do jednego ze zborów. Heretyk bowiem jest odtrącany, głównie dlatego, że jest nierozumiany i że zagraża przyjętemu status quo. Przecież może zwieść słabe duszyczki, zniszczyć jedyną słuszną prawdę, psuć wspaniałą, miłą atmosferę, może podzielić, zniszczyć, a nade wszystko odebrać lub osłabić władzę przewodników duchowych, kasty kapłańskiej, która stanowi "rząd dusz".

Tymczasem większość heretyków (tak mnie się przynajmniej wydaje) zabiega wyłącznie o to by zostać zrozumianym, zaakceptowanym, by wywalczyć wolność dla siebie i innych. Ale wolności mało kto pragnie. Ludzie wolą być otumanieni, wolą mieć zestaw prawd, które zapewnią im spokój i upewnią ich w tym, że wszystko jest na swoim miejscu.

Dlatego kazda forma zorganizowanej, sztywnej religijności pod pozorem jedności tak naprawdę tę jedność zaburza. Bo jest to jedność wymuszona, fałszywa, narzucona. Albo siłą jak drzewiej bywało, albo sprytnym doktrynerstwem albo otumanieniem ludzkich umysłów i zastraszaniem piekłem doczesnym i/lub wiecznym.

Prawdziwa zaś Jedność, zarówno ludzi jak i całej ludzkości z Bogiem jest możliwa wyłącznie na drodze wzajemnej miłości i zrozumienia. Miłość zaś nie szuka swego, jak ujął to św. Paweł. Miłość bez wolności jest pozorna, jest zniewoleniem, przymusem. Stosując wyłącznie streszczenie całego prawa - miłowania Boga ponad wszystko inne i miłości bliźniego, moglibyśmy prawdziwe tworzyć Królestwo Boże na ziemi.

Ale czy ludzie są w stanie wyrwać się z okowów doktrynerstwa? Czy potrafią zrezygnować ze spokoju, który zapewnia im niedzielne chrześcijaństwo i miła atmosfera? Czy wolą widzieć bliźniego od własnej rządzy panowania nad innymi i narzucania innym własnej woli? Czy potrafią zrozumieć, że Bóg nie mieszka w świątyniach rękoma ludzkimi zbudowanych? Czy potrafią akceptować zamiast odrzucać?

Dlaczego zatem jestem heretykiem? Bo jestem wolny.

A wolność jest wyłącznie w Bogu, w Bogu, który szczególnie upodobał sobie odtrąconych, odrzuconych, wyklętych, oddzielonych. A zwłaszcza samotnego Chrystusa zawieszonego na krzyżu, niezrozumianego, opluwanego, wyśmianego i wyszydzonego. Chrystusa, którego zamieniono w dziecinę lężącą w kołysce, Chrystusa, którego wbrew jego woli zrównano z Bogiem Jedynym, Chrystusa, którego zdogmatyzowano i wymalowano na kolejnego bożka, którego trzeba wyłącznie czcić, a którego nie da się naśladować.

Ostatnio lubię dołączać piosenki, teledyski, które dopełniają treść artykułu, tym razem będzie to zespół Kult:

 

Zmieniony (sobota, 27 marca 2010 14:53)

 

PostHeaderIcon Inspiracje

Coś dla pokrzepienia serc. Nie wiem czy tłumaczenie odda wymowę pierwszego filmiku, ale mam nadzieję, że będzie to zrozumiałe. Drugi filmik to pieśń uwielbieniowa mojego ulubionego zespołu chrześcijańskiego. Enjoy!

 

Dziś jest nowy dzień
Bóg mówi,
Że mnie kocha
Ale zamiast tego
Krytycy mówią, że On nie istnieje
Nie wierzę kiedy
Moje życie jest złamane i wypełnione smutkiem
Żeby Bóg wybawił mnie kiedy
Wołam
Kiedy czuję, że nikt mnie nie rozumie
Zamykam się w swoim pokoju
Sam
Nie mogę tego zrobić:
"Zaufaj Jezusowi!"
Biblia mówi
Jednak
Że jestem tak pełen wad i czynię tyle błedów
Bóg wie, że
Staram się czynić dobrze, ale
Zawodzę
Kłamstwem jest to, że
To  życie jest wspaniałe


Gdybyśmy tylko mogli zmienic perspektywę i zobaczyć siebie tak jak widzi nas Bóg


To  życie jest wspaniałe
Kłamstwem jest to, że
Zawodzę
Staram się czynić dobrze, ale
Bóg wie, że
Że jestem tak pełen wad i czynię tyle błedów
Jednak
Biblia mówi
"Zaufaj Jezusowi"
Nie mogę tego zrobić
Sam
Zamykam się w swoim pokoju
Kiedy czuję, że nikt mnie nie rozumie
Wołam
Żeby Bóg wybawił mnie kiedy
Moje życie jest złamane i wypełnione smutkiem
Nie wierzę kiedy
Krytycy mówią, że On nie istnieje
Ale zamiast tego
Że mnie kocha
Bóg mówi,
Dziś jest nowy dzień

 

Parę błędów w tłumaczeniu, ale lepiej się słucha.

 

 

Nauczylem sie wstawiac napisy do filmow, wiec wrzucilem  to na youtube. Nastepna rzecza, ktora chce jeszcze poprawic jest wymazanie oryginalnych napisow, ale to innym razem....

 



Zmieniony (wtorek, 30 marca 2010 02:57)

 

PostHeaderIcon Specjaliści Prawdy?

Spotykam się na co dzień z następującym zjawiskiem:

Sfera sacrum została opanowana przez KASTY „specjalistów”.

Zastrzegają sobie oni priorytetową, o ile nie monopolową pozycję wobec rozumienia duchowości, natury Boga, interpretacji świętych ksiąg. Nie jest istotne, jakiej „religii” są ci „kapłani” jedynie słusznej „prawdy”, nie istotne jest w jakiej kulturze osadzeni. Żyją z i dla „prawdy”.

 

Otoczeni jesteśmy światem natury i światem społecznym, każdy z nas – ludzi – ma też swój świat wewnętrzny. Każdy z nas jest inny, inaczej rozumie czasem podstawowe zagadnienia, inaczej żyje, ma inne emocje i inny obraz rzeczywistości. Ten świat wewnętrzny jest totalnym i całkowitym naszym własnym i nieskrępowanym bytem. W tym świecie wszystko jest nasze własne, dla jednego gwiazdy to błyski światła na niebie, piękne i wspaniałe, lub niezauważane, dla innego to gazowe reaktory termojądrowe, dzieła sztuki natury, dla mnie to najwspanialszy pokaz wspaniałości Boga – każdy ma swój świat, każdy ma swój wszechświat.

Zmieniony (wtorek, 23 marca 2010 13:18)

 
Arian TV


Get the Flash Player to see this player.

Statystyki
Użytkowników : 73
Artykułów : 108
Zasoby : 23
Odsłon : 64302
Przegląda nas
Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości