Logowanie
Sonda
Czy Bóg czyni i dobro i zło?
 
JoomlaStats
Szablon
socynianie

PostHeaderIcon UNITARIANIE - portal spadkobierców braci polskich, unitarianie, socynianie, arianie, arianizm, unitarianizm, antytrynitarze, chrystianie

PostHeaderIcon O co nam chodzi? Czyli o alternatywnej religijności.

Wszyscy (albo przynajmniej przytłaczająca większość) zraziliśmy się do tradycyjnej religijności. Byliśmy kiedyś pobożnymi (albo i nie) katolikami, członkami protestanckich, ewangelicznych zborów, a niektórzy może mieli bliższy związek ze Świadkami Jehowy. W każdej z tych struktur byliśmy małym trybikiem, małym ogniwiem większej lub mniejszej maszyny. Ale coś pękło.

Jesteśmy teraz oderwani od struktur religijnych, od dogmatów, rytuałów, powiązań. Chociaż ciągle jedną nogą w nich tkwimy. Bo rodzina, bo przyjaciele, bo nie mam gdzie pójść do kościoła w niedzielę, a skoro już się przyzwyczaiłem...To stan odosobonienia, wyobcowania, jeśli nie schizofreniczny, a w przypadku niektórych osób to utajniona hipokryzja.

Jaki zatem mamy wybór? Bo przecież pozostaliśmy ludźmi na swój sposób religijnymi, dalej wierzącymi i kochającymi Boga, w swój indywidulny, wolny sposób uduchowionymi. Co mamy robić? Jak wyjść z tego zaułku herezji i odtrącenia?

Jest kilka rozwiązań.

1. Stworzenie ruchu religijnego, denominacji, kościoła

Lecz wówczas zatoczymy koło. Wrócimy do tego z czego uciekliśmy. Doktrynerstwo, dogmatyzm, hierarchia, narzucanie woli. To błędna droga. No chyba, że mój drogi heretyku odszedłeś z kościoła jakiegoś, bo tam byłeś na marginesie, a chcesz mieć władzę dla siebie i kierować, manipulować innymi? To ci się nie uda. Bóg na pewno da ci opamiętanie.

Formalizacja kolejnej protestanckiej sekty to wielki błąd. Religijność tradycyjna, zorganizowana w moim odczuciu chyli się ku upadkowi. Jeszcze kilka pokoleń, a  na "zachodzie" będzie wyłącznie forma indywidualnej pobożności, a wszelkie kościoły będą świecić pustkami.

2. Reforma kościoła

To oczywiście żart. Bo jakie mamy na to szanse? Który kościół chcielibyśmy zmienić? Jeśli nawet przekonalibyśmy dawnych przyjaciół z jakiegoś zboru to nic to nie da. Ludzie póki co są zbyt silnie zdoktrynowani, zdogmatyzowani. Zresztą nie będziemy robić z siebie pośmiewiska i czynić z siebie nowych "lutrów".

3. Indywidualny rozwój duchowy

To już zapewne czynimy. Ale czy arianie to grupa duchowego wsparcia? Czy jesteśmy jakąś szkołą rozwoju duchowego, gnostykami jakimiś albo buddystami? Chyba nie podrodze nam z Różokrzyżowcami.

4. Działalność charytatywna

A może powinniśmy działać na rzecz pomocy ludziom? Z dodatkową ewangelizacją? Takich grup już jest sporo. Chociaż i taka działalność warta jest może rozważenia. Ale czy o to chodzi? O pomoc w cielesnych sprawach? I czy w ogóle do tego potrzebny jest jakikolwiek szyld "unitarianizmu"? Przecież każdy kto czuje taką potrzebę, czy powołanie może prywatnie bądź w świeckich ruchach się udzielać.

Cóż zatem nam pozostaje?

Alternatywna religijność. Lecz jaka ona ma być? O co tak naprawdę nam chodzi? Quo vadis unitarianizmie, cui bono? Pytam zarówno siebie jak i Was. Czym dla Was jest alternatywna religijność i na czym ona polega.

Bo czy oderwanie od wszelkiej społeczności nie prowadzi do pustki duchowej? Nie każdy ma przecież charakter pustelniczy, nie każdy potrafi samodzielnie wzrastać duchowo.

 

 

 

Zmieniony (czwartek, 06 maja 2010 19:31)

 

PostHeaderIcon Tora i Nowe Przymierze

Książka Daniela Grubera Tora i Nowe Przymierze

Jest to jedna z lepszych ksiazek o stosunku Zydow i pogan do Tory jaka czytalem. Gruber jest mesjanskim Zydem z USA i w ksiazce zajmuje identyczne stanowisko do szabatu jak ja, a wiec poganie nie musza, choc moga go przestrzegac.....

 

PostHeaderIcon Co powiedziałby Jezus?

Tragedia narodowa

Wszyscy już zapewne wiedzą o tragedii. Początkowo nie chciałem w ogóle odnosić się do tematu. Nie lubię wszelkich światowych, ogólnoludzkich wydarzeń, spędów masowych, klimatów podobnych jakie towarzyszyły śmierci papieża - chwilowej, pozornej jedności ludzi. Od jakiegoś czasu moja tożsamość jest daleka od tożsamości patrioty Polaka, interesuje mnie Ziemia, ludzkość a ojczyzna moja nie jest z tego świata, jeśli nawet gdzieś jest jej namiastka to po prostu przy bliskich mi osobach.

Postanowiłem jednak napisać kilka słów, gdyż naszła mnie refleksja co powiedziałby Jezus, gdyby dzisiaj żył. Czy na pytanie "Dlaczego?" powiedziałby podobne słowa jakie znajdziemy w Ewangelii Łk w 13 rozdziale, czyli:

"Czy myślicie, że ci w samolocie byli większymi grzesznikami jak wy? Ale jeśli się nie nawrócicie, podobnie zginiecie?"

Takim zdaniem pewnie narobił by sobie rzesze wrogów i okrzyknięty zostałby ekstremistą i oszołomem.

Czy może powiedziałby "Pozwólcie umarłym grzebać umarłych". A może odparłby coś w stylu "dajcie co cesarskie cesarzowi, a co boskie Bogu"?

Czy zachowałby się niekonwencjonalnie, wręcz prowokacyjnie? Czy raczej przybrałby maskę typowego Polaka i w sumie w duchu nauki pawłowej "smuciłby się ze smucącymi".

Nie wiem. To dylko spekulacje. Wiem natomiast, że Bóg nie ma względu na osoby, że człowiek ma wolną wolę, że podział na Polskę, Rosję, Niemcy, Czechy i inne to ludzki podział, że to ludzie tworzyli wojny, że to ludzie przez zapędy do władzy, do panowania nad innymi sprawili nieszczęście wielu ludziom, że zapędy narodowościowe prowadzą do tragedii, np. katyńskiej. I gdyby nie głupota wielu ludzi, którzy siali między sobą nienawiść, dzielili się na narody, zabijali w imię pustych, narodowych frazesów, to tej tragedii by nie było, nikt nie jechałby uczcić pamięć żołnierzy, nikt nie przeżywałby śmierci elit, nie byłoby by czegoś takiego jak "tragedia narodowa".

Smutno, że dzieci straciły ojców, matki, że żony i mężowie stracili współmałżonków, że pracownicy stracili swoich przełożonych, których szanowali i lubili. Każda utrata bliskich ludzi jest smutna.

I podobnie jak przy okazji śmierci papieża oprócz zwykłej żałoby będzie dodatkowa szopka, hasła nawrócenia, zmiany serc Polaków, wyciąganie wniosków, marsze jedności. Tylko, że nic z tego nie będzie. Za tydzień wszystko wróci do normy. Kasa, przemoc, władza, głupota, naród, wojsko itd.

 

Na zakończenie tego krótkiego wpsiu jeszcze dwie refleksje.

Lech Kaczyński przez całą prezydenturę był wyśmiewany i wyszydzany często przez media i innych polityków. Młodzi dziennikarze kpili z niego, to udzielało się również społeczeństwu. Za życia nie pokazywano go jako człowieka miłego, kochającego żonę, sympatycznego, uczciwego. Dopiero gdy tragicznie zginął.

Tak parszywi są ludzie.

Słyszałem przy okazji tej tragedii słowa jednego z księży biskupów: "Bóg nie uczynił śmierci". Cytował on Księgę Mądrości Salomona, która występuje w kanonie katolickim i prawosławnym, brakuje jej jednak w kanonie protestanckim.

Przytoczę fragment, który o tym mówi, a warty jest przemyślenia:

Mdr 1,13-15; 2,23-25

Bo śmierci Bóg nie uczynił
i nie cieszy się ze zguby żyjących.
Stworzył bowiem wszystko po to, aby było,
i byty tego świata niosą zdrowie:
nie ma w nich śmiercionośnego jadu
ani władania Otchłani na tej ziemi.
Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci.
Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka —
uczynił go obrazem swej własnej wieczności.
A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła
i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.

Zmieniony (niedziela, 11 kwietnia 2010 16:35)

 

PostHeaderIcon Refleksja nad ukrzyżowanym

Jednia, dobro i zło

Czas Wielkanocy, pomimo całej infantylno-ludowo-pogańskiej otoczki (zajączki, święconki, jajeczka), sprzyja refleksjom nad śmiercią naszego Pana. Pomagając żonie w kuchennych robotach doszło mnie kilka ciekawych spostrzeżeń (czyżby krojenie składników na sałatkę albo wycinanie ciasta na chruściki sprzyjało myśleniu religijnemu? :) ).

Ale do rzeczy.

W raju, poza zwykłymi drzewami istniały dwa wyjątkowe - drzewo życia i drzewo poznania dobra i zła. Upadek ludzi, jak wiemy, wiąże się z tym drugim. Człowiek początkowo wolny, nieświadomy różnic, wkracza nagle w świat moralności, rozróżnienia. Staje na drodze (nieustannej) walki między tym co dobre, a tym co złe. I to jest powodem nie jego wyzwolenia, lecz upadku.

Rozróżnianie prowadziło bowiem do wygnania, a później do nadania Prawa. Wstyd, okowy przepisów, obyczajów, rytuałów. Tego nie wypada, tego nie wolno, tamto szkodzi, to jest tylko pożyteczne, a to jest wyłączie dobre, lecz tamto ciebie zniewoli. Upadek to wytworzenie w świadomości pewnego dualizmu w którym człowiek od małego wzrasta.

Być może ta historia upadku wiąże się z pewnym procesem gatunku ludzkiego, który gdzieś w zamierzchłych czasach nastąpił - z wolnej istoty (podobnie jak zwierzęta) człowiek stał się istotą moralną.

I któż go z tego dualizmu wyzwoli?

Odpowiedź jest prosta i oczywista - nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Krzyż, opisywany też jako "drzewo" (patrz np. I Piotra 2,24) jest właśnie tym drzewem poznania dobra i zła. Chrystus zawisł na drzewie poznania dobra i zła jako drugi Adam, aby przywrócić ludzkość do stanu przed upadkiem. Tak jak Adam skosztował owocu, czego konsekwencją był upadek i wygnanie, tak Chrystus odwrócił ten stan rzeczy.

A uczynił to zawisając na drzewie poznania dobra i zła, żeby to rozróżnienie w sobie zniszczyć. Co ciekawe Chrystus zawisa na krzyżu, rozpięty między dwoma skrajnościami - dobrym łotrem i złym łotrem. Dobro i zło po bokach Chrystusa, w którym już nie ma rozróżnienia.

W ten sposób drzewo poznania dobra i zła staje się drzewem życia - drogą do wieczności, wybawieniem. Tego Zakon nie mógł uczynić. Bo Prawo powoduje, że coś jest grzechem. Gdy nie ma przepisu, nie ma i grzechu. Chrystus zawisnąwszy na drzewie stał się przekleństwem i zniósł przekleństwo Zakonu, które nad nami ciążyło. Przeciwieństwa, dobro i zło, wypełnienie Prawa i nie wypełnienie.

Gal 3:13 (Biblia Gdańska) "Ale Chrystus odkupił nas z przeklęstwa zakonu, stawszy się za nas przeklęstwem, (albowiem napisane: Przeklęty każdy, który wisi na drzewie)."

Proszę zwrócić uwagę, że Chrystus odkupił nas nie od zapalczywego gniewu srogiego Boga, lecz od przekleństwa Zakonu.

Jednocześnie umarł za grzech (a grzech jest w nas, bo właśnie rozróżniamy, bez rozróżnienia nie ma
grzechu).

Ale umarł również będąc przykładem, abyśmy i my razem z nim umarli dla grzechu, a żyli już dla Boga.

Jednakże ta koniunkcja dobra i zła niesie ze sobą cierpienie:

Rzym. 7,19 "Albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię"

Lecz jest to stan przejściowy, przed dostąpieniem doskonałej Pełni, którą mamy w Chrystusie
(np. Kol 2,10 "I macie pełnie w Nim")

Drzewo życia usuwa rozróżnienie. Chrystus niszczy grzech i staje się przez swoją krew drogą do pojednania z Bogiem. I był to okup, lecz nie okup wykupujący nas od gniewu złego na nas Boga, lecz okup uwalniający nas z marnego, grzesznego naszego życia.

1 Piotra 1:18 BP "świadomi, że nie srebro ani złoto, których wartość przemija, było okupem uwalniającym was z marnego sposobu życia odziedziczonego po przodkach,"

Krzyż zatem jest zwycięstwem, drzewem życia, uwolnieniem z przekleństwa i poróżnienia. Bo teraz w Chrystusie nie ma Greka, ani Żyda, nie ma wolnego i niewolnika, kobiety i mężczyzny, wszyscy są jedno, nie ma dobre, złe, teraz jest tylko Jednia z Bogiem.

Bo już nie mamy żyć w ciele, lecz w duchu.

"Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie".

Wróćmy jednak do łotrów. Dobry otrzymuje zapewnienie, że jeszcze będzie dzisiaj z Chrystusem w raju. Czy zatem w tej koniunkcji, złączenia, a właściwie wchłonięcia na krzyżu zła (bo już teraz ludzie duchowi są Boży, nie ma już zła, lecz tylko pierwotne Dobro) widzimy nadzieję dla wszystkich?

Tylko dobry łotr otrzymuje obietnicę. Jednakże, czy zło i dobro są odwieczne? Czy ten dualizm, to przekleństwo to natura całego kosmosu, czy nawet dwulicowość Boga?

Nie. Bóg jest wyłącznie Dobry. Nie ma w nim zła. Zło zostaje na krzyżu wchłonięte. Dualizm ginie. Zło i śmierć zostają zniszczone. Na początku był tylko Bóg, panowała Jednia, nie było dwóch bogów, dobry i zły, czy też odwiecznego Boga i odwiecznego diabła.
Panowała jedność, Dobro. Dopiero akt emanacyjny, który był koniecznością aby powstał świat taki jaki mamy (a więc na wskroś dualistyczny), doprowadził do rozróżnienia. Coraz większego rozróżniania. Duch, materia, dobre, złe, mężczyzna, kobieta itd.

Lecz oto w Chrystusie następuje powrót do Pełni i Jedni, do stanu pierwotnego. Czy zatem w tym odnowieniu dalej może istnieć zło, tak jak chcą tego katolicy, czy protestanci?

Ono zostało wchłonięte w Chrystusie, wszystkie grzechy świata, bez wyjątku.

Bo Chrystus "w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu. W nim też poszedł i zwiastował duchom będącym w więzieniu, które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego".

A zatem dawni grzesznicy, Ci, których pochłonął potop również dostali słowa zwiastowania.

Czy zatem obok zbawionych i Boga, wiecznie będzie dalej istniało zło w postaci piekła, wiecznych męczarni? Albo czy źli zostaną unicestwieni, czy też raczej również oczyszczeni i też będą mieli jeszcze nadzieję, jak Ci nieposłuszni za dni Noego?

Niech każdy decyduje wg własnego poznania i sumienia, lecz niech wie, że Bóg objawił
"Tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim."
(Ef 1,10)

Bo on "jest ubłaganiem za grzechy nasze, ale nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata"
(I Jana 2,2)



Zmieniony (sobota, 03 kwietnia 2010 18:55)

 
Arian TV


Get the Flash Player to see this player.

Statystyki
Użytkowników : 73
Artykułów : 108
Zasoby : 23
Odsłon : 64286
Przegląda nas
Naszą witrynę przegląda teraz 8 gości