Wybory 2010

Wkrótce wybory na prezydenta.
Nie idę. Bojkotuję. Czy dlatego, że nie interesuje mnie los mego kraju, społeczeństwa? Interesuje. Ale na kogo mam głosować? Czy ktokolwiek reprezentuje choćby w najmniejszym stopniu moje poglądy i interesy?
Czy jest choćby jeden kandydat, który proponowałby przemianę moralną i duchową społeczeństwa? Żaden. A w moim odczuciu tylko mentalna i duchowa przemiana ludzkich umysłów może cokolwiek zmienić na świecie. Żadne ustawy, nawet najlepsze, żadne przepisy nic nie zrobią. Nie zrobi nawet rząd najlepszych fachowców, choć raczej w Polsce tacy rzadko władzę posiadają.
Prawdziwa przemiana świata i społeczeństwa jest możliwa, gdy każdy narodzi się na nowo, gdy wspólnie zaczniemy tworzyć Królestwo Boże na Ziemi. Lecz człowiek jest leniwy, bez wiary.
Jestem biedny, bo politycy przeżarli wszystko i kradną. Jestem bezrobotny, bo źle rządzą. Źle jest na świecie, bo jeszcze Pan Jezus nie przyszedł. Zbawienie osiągam za nic, Bóg kiedyś zmarł za mnie, ja tylko muszę w to uwierzyć, a dalej nic nie robić.
Tak myślą ludzie. Narzekają, wszystko uzależniają od tego co zewnętrzne, od innych ludzi, od Boga.
A kilku polityków z żenującymi spotami wyborczymi czeka na zwycięstwo by znowu mieć tylko władzę, a tak naprawdę nic nie zrobić.
Spójrzmy na głowne polityczne frazesy. Komorowski ze swym prymitywnym "zgoda buduje", który de facto skierowany jest przeciw Kaczyńskiemu i ma negatywny, złośliwy wydźwięk. Kaczyński z kolei odwołuje się tylko do przeszłości i swoistej zemsty na byłych komunistach stawiając na tradycyjne wartości czego symbolem jest "Dąb Bartek" (choć trzeba przyznać, że Jarek prezentuje się w nowej, spokojnej twarzy). Ale te wartości dla nas unitarian nic nie warte. Bo czym dla nas jest katolicko-narodowościowa nuta?
Przecież to nacjonalizm, pusty rytualizm i bałwochwalstwo.
Inni nie lepsi. Napieralski wprawdzie rzuca słowa podobne do Braci Polskich o wolności sumienia i wolności słowa, ale co tak naprawdę prócz frazesów może zaproponować? Walkę o prawa gejów i zabijania nienarodzonych?
Pomińmy już pozostałych, niepozornego Pawlaka, który jak wieść niesie nie prezentuje wysokiego poziomu moralnego (chociaż to na topie w UE żeby zostawiać żonę dla młodej kochanki), zabawnego Leppera, Olechowskiego, czy innych, których nazwiska po raz pierwszy w życiu usłyszałem.
Został jak zwykle jeden Don Kichote, szaleniec, który pięknie podsumowuje Prawdę o polityce w swoim zabawnym haśle wyborzczym "Weźcie Kije! Pogońcie tych polityków"- Korwin Mikke. Bez szans na cokolwiek i bez zaplecza.
Żaden polityk nigdy nie będzie Mesjaszem. Nie zbawi kraju, ludzi, świata. My oczekujemy ery mesjańskiej, prawdziwej. Niektórzy wypatrują znaków i patrzą w niebo, niech tak robią, wszak głosimy wolność interpretacji telogicznej. Jeśli im nie kłóci się z rozumem...
Jedno tylko niech spaja nas wszystkich, bez względu na poglądy teologiczne, polityczne - czyńmy Królestwo Boże, ono jest przecież w nas!
Nie obchodzą mnie wybory, nie jestem z tego świata, stoję obok, mogę jedynie w mikroświecie tworzyć choćby zalążek Królestwa Bożego...


Komentarze
Pozdrawiam
salam
1. Komorowski: niby Solidarność (ale cóż to politycznie znaczy?) a od lat trzyma z układem specsłużb. I co z tego, powie ktoś? Ano to, że trudno mówić o demokracji, jeśli chce się robić politykę pociągając za sznurki biznes, media i może nawet świat intelektualno-duchowy. I w sumie nie wiadomo kto tu kim pociąga i czy politycy są lojalni wobec wyborców czy kogo innego. A przy tej wątpliwości głosowanie jest jedynie uwiarygadnianie m czegoś na co nie mamy wpływu i co nie koniecznie zrobi nam dobrze.
No i dochodzą do tego żenujące, cyniczne wypowiedzi, z których wynika: ja tu rządzę i co mi zrobisz, nawet jak gadam głupoty...
2. Kaczyński: i co z tego, że jego wypowiedzi są bliskie sercu Polaka. Polityka historyczna jego i ś.p. Brata może i budują naród, ale to są stare nuty i jest ryzyko, że jak tu rozhulamy nacjonalizm, to on się będzie opierał na katolicyzmie i marzeniach o mocarstwowości, na którą nie mamy szans ani do której się nie nadajemy jako naród generalnie leniwy, miękki, mało zdyscyplinowany , raczej przekupny. Chciało się robić potęgę regionalną i skończyło się każdy wie jak. Nie wszystko złoto co się świeci. I oczywiście oparcie na katolicyzmie nie będzie za darmo: będzie ustawiczne wspieranie wiadomej religii, co tylko Polsce szkodzi.
3. Napieralski: przywiązani do moralności nie możemy się zgodzić na program tzw. Nowej Lewicy z promowaniem zboczeń i aborcji. Zresztą nie tylko z pobudek religijnych. Polsce trzeba więcej dzieci a nie mniej, więc takie działania które owocują dzietnością należy wspierać inne nie. Bieda i nierwności: jeszcze żadne państwo opiekuńcze z tym sobie nie poradziło poprzez rozdawnictwo. Zachód stać było na takie eksperymenty po dekadach ciężkiej harówy całych pokoleń.Nas na to nie stać. Kropka.
4. Pawlak: może i dobry technokrata, może i PSL ma wyczucie polskości ale to jest grupa interesu i jej lider niespecjalnie nadaje się na przywódcę państwa. Może chodzi o utargowanie czegoś z PiS i PO. Ale co nam do tego?
5. Olechowski: globalista i non stop mantruje o dobrobycie. Aż flaki się przewracają.
6. - .... ??? drobnica bez zaplecza, doświadczenia albo szans chcąca zaistnieć i handlować głosami, jak sądzę
(hehe, właśnie przepowiedziałe m że Podolski będzie strzelał karnego i nie trafi: rzeczywiście to on strzelał i .. nie trafił.)
...
Więc tak, nawet jeśli wybralibyśmy teraz genialnego polityka to będzie on bez zaplecza i nie zrobi nic. Z drugiej strony i tak "będzie jak ma być" bo i co my tu możemy teraz. Róbmy swoje w sprawach duchowych, zmieniajmy rzeczywistość od dołu, róbmy co możemy a nie to czego nie możemy; może starajmy się angażować lokalnie, budujmy silne wspólnoty w których potrafią się sprawdzić i zaistnieć prawdziwi liderzy. Może któryś z nich będzie kiedyś mógł coś zrobić, a tam na dole nabierze doświadczenia i zbuduje swe zaplecze. I w skali makro, za jakkiś czas, może, może.
A teraz możemy się poprzyglądać w spokoju walce cynicznych realistów z idealistami oderwanymi od rzeczywistości. Tylko po co ich teraz legitymizować?
W obecnej demokracji chodzi o to by dać mandat działaniom wątpliwym etycznie i ekonomicznie.
Starajmy się o przemianę duchową, także i innych, także i w skali makro. I wtedy...
Pozdrawiam.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.