Refleksja nad ukrzyżowanym
| Share |

Czas Wielkanocy, pomimo całej infantylno-ludowo-pogańskiej otoczki (zajączki, święconki, jajeczka), sprzyja refleksjom nad śmiercią naszego Pana. Pomagając żonie w kuchennych robotach doszło mnie kilka ciekawych spostrzeżeń (czyżby krojenie składników na sałatkę albo wycinanie ciasta na chruściki sprzyjało myśleniu religijnemu? :) ).
Ale do rzeczy.
W raju, poza zwykłymi drzewami istniały dwa wyjątkowe - drzewo życia i drzewo poznania dobra i zła. Upadek ludzi, jak wiemy, wiąże się z tym drugim. Człowiek początkowo wolny, nieświadomy różnic, wkracza nagle w świat moralności, rozróżnienia. Staje na drodze (nieustannej) walki między tym co dobre, a tym co złe. I to jest powodem nie jego wyzwolenia, lecz upadku.
Rozróżnianie prowadziło bowiem do wygnania, a później do nadania Prawa. Wstyd, okowy przepisów, obyczajów, rytuałów. Tego nie wypada, tego nie wolno, tamto szkodzi, to jest tylko pożyteczne, a to jest wyłączie dobre, lecz tamto ciebie zniewoli. Upadek to wytworzenie w świadomości pewnego dualizmu w którym człowiek od małego wzrasta.
Być może ta historia upadku wiąże się z pewnym procesem gatunku ludzkiego, który gdzieś w zamierzchłych czasach nastąpił - z wolnej istoty (podobnie jak zwierzęta) człowiek stał się istotą moralną.
I któż go z tego dualizmu wyzwoli?
Odpowiedź jest prosta i oczywista - nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Krzyż, opisywany też jako "drzewo" (patrz np. I Piotra 2,24) jest właśnie tym drzewem poznania dobra i zła. Chrystus zawisł na drzewie poznania dobra i zła jako drugi Adam, aby przywrócić ludzkość do stanu przed upadkiem. Tak jak Adam skosztował owocu, czego konsekwencją był upadek i wygnanie, tak Chrystus odwrócił ten stan rzeczy.
A uczynił to zawisając na drzewie poznania dobra i zła, żeby to rozróżnienie w sobie zniszczyć. Co ciekawe Chrystus zawisa na krzyżu, rozpięty między dwoma skrajnościami - dobrym łotrem i złym łotrem. Dobro i zło po bokach Chrystusa, w którym już nie ma rozróżnienia.
W ten sposób drzewo poznania dobra i zła staje się drzewem życia - drogą do wieczności, wybawieniem. Tego Zakon nie mógł uczynić. Bo Prawo powoduje, że coś jest grzechem. Gdy nie ma przepisu, nie ma i grzechu. Chrystus zawisnąwszy na drzewie stał się przekleństwem i zniósł przekleństwo Zakonu, które nad nami ciążyło. Przeciwieństwa, dobro i zło, wypełnienie Prawa i nie wypełnienie.
Gal 3:13 (Biblia Gdańska) "Ale Chrystus odkupił nas z przeklęstwa zakonu, stawszy się za nas przeklęstwem, (albowiem napisane: Przeklęty każdy, który wisi na drzewie)."
Proszę zwrócić uwagę, że Chrystus odkupił nas nie od zapalczywego gniewu srogiego Boga, lecz od przekleństwa Zakonu.
Jednocześnie umarł za grzech (a grzech jest w nas, bo właśnie rozróżniamy, bez rozróżnienia nie ma
grzechu).
Ale umarł również będąc przykładem, abyśmy i my razem z nim umarli dla grzechu, a żyli już dla Boga.
Jednakże ta koniunkcja dobra i zła niesie ze sobą cierpienie:
Rzym. 7,19 "Albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię"
Lecz jest to stan przejściowy, przed dostąpieniem doskonałej Pełni, którą mamy w Chrystusie
(np. Kol 2,10 "I macie pełnie w Nim")
Drzewo życia usuwa rozróżnienie. Chrystus niszczy grzech i staje się przez swoją krew drogą do pojednania z Bogiem. I był to okup, lecz nie okup wykupujący nas od gniewu złego na nas Boga, lecz okup uwalniający nas z marnego, grzesznego naszego życia.
1 Piotra 1:18 BP "świadomi, że nie srebro ani złoto, których wartość przemija, było okupem uwalniającym was z marnego sposobu życia odziedziczonego po przodkach,"
Krzyż zatem jest zwycięstwem, drzewem życia, uwolnieniem z przekleństwa i poróżnienia. Bo teraz w Chrystusie nie ma Greka, ani Żyda, nie ma wolnego i niewolnika, kobiety i mężczyzny, wszyscy są jedno, nie ma dobre, złe, teraz jest tylko Jednia z Bogiem.
Bo już nie mamy żyć w ciele, lecz w duchu.
"Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie".
Wróćmy jednak do łotrów. Dobry otrzymuje zapewnienie, że jeszcze będzie dzisiaj z Chrystusem w raju. Czy zatem w tej koniunkcji, złączenia, a właściwie wchłonięcia na krzyżu zła (bo już teraz ludzie duchowi są Boży, nie ma już zła, lecz tylko pierwotne Dobro) widzimy nadzieję dla wszystkich?
Tylko dobry łotr otrzymuje obietnicę. Jednakże, czy zło i dobro są odwieczne? Czy ten dualizm, to przekleństwo to natura całego kosmosu, czy nawet dwulicowość Boga?
Nie. Bóg jest wyłącznie Dobry. Nie ma w nim zła. Zło zostaje na krzyżu wchłonięte. Dualizm ginie. Zło i śmierć zostają zniszczone. Na początku był tylko Bóg, panowała Jednia, nie było dwóch bogów, dobry i zły, czy też odwiecznego Boga i odwiecznego diabła.
Panowała jedność, Dobro. Dopiero akt emanacyjny, który był koniecznością aby powstał świat taki jaki mamy (a więc na wskroś dualistyczny), doprowadził do rozróżnienia. Coraz większego rozróżniania. Duch, materia, dobre, złe, mężczyzna, kobieta itd.
Lecz oto w Chrystusie następuje powrót do Pełni i Jedni, do stanu pierwotnego. Czy zatem w tym odnowieniu dalej może istnieć zło, tak jak chcą tego katolicy, czy protestanci?
Ono zostało wchłonięte w Chrystusie, wszystkie grzechy świata, bez wyjątku.
Bo Chrystus "w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu. W nim też poszedł i zwiastował duchom będącym w więzieniu, które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego".
A zatem dawni grzesznicy, Ci, których pochłonął potop również dostali słowa zwiastowania.
Czy zatem obok zbawionych i Boga, wiecznie będzie dalej istniało zło w postaci piekła, wiecznych męczarni? Albo czy źli zostaną unicestwieni, czy też raczej również oczyszczeni i też będą mieli jeszcze nadzieję, jak Ci nieposłuszni za dni Noego?
Niech każdy decyduje wg własnego poznania i sumienia, lecz niech wie, że Bóg objawił
"Tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim."
(Ef 1,10)
Bo on "jest ubłaganiem za grzechy nasze, ale nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata"
(I Jana 2,2)
| Share |


Komentarze
Łotr to łotr. Chodzi tu nie o to, że Chrystus zawisł na drzewie poznania dobra i zła między dwoma skrajnościami, a że jest doliczony do łotrów, i że niema takiego miejsca dla złodzieja, żebyś nie mógł nawrócić się, po za grobem oczywiście.
Krzyż to rzymskie narzędzie zabójstwa, co tu może być wspólnego z drzewem w środku Raju? Oprócz próby wywyższyć i tak wywyższony krzyżyk, który wisi na szyi u ludzi nie myślących. Ma autor fantazji, ale chyba przygotowywanie do obchodzenia pogańskiego zwyczaju, nie pomaga a odwraca od prawidłowego zrozumienia nauki o uratowaniu.
Z dzisiejszych wydarzeń: znana aktorka uczy telewidzów okraszać jajka i przy okazji dodaje: "Słyszałam historie o tym, że Maria Magdalena, żeby uratować Jezusa przyniosła Herodu kraszone jaja." I zamknęła się, to znaczy zaczeła opowiadać o kiełbasie i takie tam..
Gdzie są tę katolickie rabiny? Żadnej reakcji!! Przecież ta aktorka skorzystała z tego, że katolicy nie czytają Biblii i puściła w świat głupoty, albo rzeczywiste kłamstwo.
Kiedy takich głupich bab, przepraszam, usuną od publicznych wypowiedzi?
I co? Uratowała Maria Jezusa jajami?
Pisze ten post a już ludzi palą w niebo z petard, Ura!! Jezus powstał, a ty go widziałeś człowieku? Bo na pewno nie robił by takich głupot świątecznych.
O oczywistościach (typu: zaliczony do łotrów - wypełnienie proroctwa) nie piszę, bo po co?
Nie tylko istnieje literalne zrozumienie słowa, ale i duchowe, mistyczne, alegoryczne. Pismo operuje głęboką symboliką, metaforami, alegoriami i kto jak kto Andrzej, ale Ty myślałem, że właśnie masz jakieś duchowe zrozumienie. Aleś jak zwykle przekorny i forsujesz tylko swoją, relatywną prawdę.
Tzn czy uczniowie widzieli go mimo jego śmierci fizycznej czy nie?
Otóż podajesz mi prowokacyjne pytanie, według nastroju swego. Czy naprawdę chcesz wiedzieć? To powiedź o jakim ciele Jezusa pytasz, tę które mogło jeść i pić, czy te które potrafiło chodzić przez ściany?
To nie jest konstruktywna krytyka.
Pytam z ciekawości, czy wierzysz, że uczniowie widzieli Jezusa mimo, że był martwy.
I czy jak widzieli, to nie było ciała w grobie, czy było?
Co do twojej ciekawości, to jeśli będziesz ignorował moje pytanie to nie dostaniesz odpowiedzi, ponieważ w samym pytaniu do ciebie już jest jej dobra połowa. Będę próbował ale i ty pomagaj w tej rozmowie, otóż: Cytat: odpowiadam: jeżeli był martwy, to nie widzieli, bo jeżeli widzieli, to musiał być żywy.
Wróć do moich pytań do ciebie. Bo jedna sprawa interesować się jak ja wierze, a druga co tam na prawdę wydarzyło się.
Co innego merytoryka....
jak wiele koncepcji religijnych, tak wiele dualistycznych poglądów na zbawienie, jak wspomniałeś Cyprian prostestanci czy katolicy wierzą że życie człowieka na drodze zbawienia jest wewnętrzną walką dobra ze złem, to ja pytam po co wogóle umarł Chrystus skoro według tych ludzi Boży plan zbawienia nie czyni nas wewnętrznie doskonałymi?
według 1J 3:9 Bw "Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził."
wewnętrznie według pomazania Ducha jesteśmy doskonałymi i nasze duchowe ciało nie ma już problemu z wybieraniem dobra czy zła, bo Chrystus uwolnił nas od grzechu i od naszej skażonej natury pełnej pożądliwości i grzechu.
Trzeba rozróżnić działanie grzechu z zewnątrz na ciało fizyczne i działanie grzechu z zewnątrz na ciało duchowe które brzydzi się grzechem.
myśle że jednym z problemów jest pojęcie zbawienia jako życia wiecznego, czy tak trudno jest pojąć że zbawienie to ten czas naszej ziemskiej pielgrzymki która prowadzi nas wąską drogą do żywota wiecznego?
widocznie tak, kiedy rozmawiam z ludzmi to najczesciej spotykam się z koncepcją Kalwina czyli "jesteśmy grzesznymi robakami, jesteśmy na wskroś przesiąknięci grzechem....i dopiero kiedy przyobleczeni zostaniemy w ciała uwielbione dostąpimy właściwego 'zbawienia'"
...to oczywiście moje subiektywne opinie na ten temat, a jak wy się upatrujecie na te sprawy tzw. Podwójnej natury człowieka ?
ps. pięknie na ten temat pisał Servet w listach do Kalwina
hmm to moze ja odpowiem pytaniem na pytanie:
Czy Bóg byłby tak niesprawiedliwy że swoją trzódke która całe życie niosła swój krzyż, znosząc wiele przeciwności, prześladowań od tego świata, potraktowałby finalnie na równi z grzesznikami którzy swoim życie bluźnią Bogu żywemu?
Ci nieposłuszni za dni Noego nie mieli możliwości usłyszeć że zbawienie w JEzusie Chrystusie jest jedynym pomostem otwierającym droge do Ojca, dlatego Bóg w swoim planie dał im tę szanse posyłając swojego Syna do otchłani piekielnych aby ten głosił im drogę upamiętania. Dzisiaj ludzie są w innej sytuacji, Ewangelia głoszona jest po całym świecie, chociaż są miejsca gdzie jeszcze imie JEzus Chrystus nie dotarło...myslę że tacy ludzie którzy nigdy nie usłyszeli o zbawieniu będą osądzeni na podstawie swojego sprawiedliwego życia, tak jak praojcowie na przykład którzy dostąpią życia wiecznego ( ba co niektórzy już dostąpili:D) na podstawie swojego "sprawiedliwego" życia (na tyle ile to sprawiedliwe życie było możliwe) i wiary w dane przez Boga obietnice, bo oni też nie mieli możliwości dostąpić łaski nowego życia w JEzusie Chrystusie
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.