GTranslate
Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Galician Georgian German Greek Haitian Creole Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Malay Maltese Norwegian Persian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Thai Turkish Ukrainian Urdu Vietnamese Welsh Yiddish
Logowanie
Sonda
Czy Jezus Chrystus narodził się w cudowny sposób?
 
JoomlaStats
Szablon
socynianie

PostHeaderIcon Czy Jezus głosił kazanie do tłumów? Jezus elitarysta.

Share

Na parapecie u mnie w kuchni spoczywa sobie otwarta Biblia. Po zjedzonym śniadaniu poczułem coś w moim wnętrzu. Coś mówiło bym zajrzał do tej otwartej Biblii. Pierwszy fragment, który mi się rzucił to kazanie na górze w Ewangelii Mateusza i błogosławieństwa. Pomyślałem "to znane, nic nowego, moje poczucie było czymś wyimaginowanym". Skierowałem jednak wzrok powyżej i zdumiałem się! A jednak coś odkryłem.

Otóż moim oczom ukazała się Prawda, że Jezus wcale nie nauczał tłumu z góry! Że Jezus nie wszedł na górę by mówić kazania do słuchających go rzesz ludzi. Że te wszystkie obrazy które znamy z tradycji i które słyszymy z ambon lub czytamy w książkach religijnych są fałszywe!

Jezus tak naprawdę uciekł na górę od tłumów i błogosławieństwa wypowiedział nie do rzesz ludzi, lecz wyłącznie do swoich wybranych uczniów!

Spójrzmy:

"Tedy Jezus, widząc tłumy, wstąpił na górę. A gdy usiadł, przystąpili do niego jego uczniowie. I otworzywszy usta swoje, nauczał ich, mówiąc:" (Mt 5,1-2)

Jezus ewidentnie wymyka się tłumom (co zresztą czynił często, np. wtedy gdy wstąpił do łodzi). Odchodzi na szczyt góry sam i przystępują do niego jego uczniowie. Nie są to wszyscy uczniowie, czyli tłumy, lecz ci, o których jest mowa wcześniej w Ewangelii (patrz Mt 4,18-22).

Ponadto wyraźnie mamy w cytowanym fragmencie, że "nauczał ich", czyli uczniów, co wynika ze składni zdania.

Po tym następuje całe, długie nauczanie moralne, które przekazuje nie ludowi, lecz wybranym uczniom. Błogosławieni będą jego uczniowie, gdy będą ich prześladować, to o nich mowa. Padają twarde moralne nauki i nakazy - przebaczanie, nie złorzeczenie, odrzucenie nawet spojrzeń na cudze kobiety. W końcu następuje krytyka tradycyjnej religijności, odrzucenie obłudy religijnej w postaci modlitw i postów na pokaz i w kościołach (synagoga to odpowiednik dzisiejszego kościoła). Odrzucenie trosk i dążeń tego świata.

By w końcu padła konkluzja, że brama jest ciasna i wąska i tylko nieliczni nią zmierzają, co jednoznacznie potwierdza elitaryzm nauki Jezusa.

Tak wielkie wymagania moralne są ponad możliwości zwykłego ludu. Są to nauki dla wybrańców, dla uczniów Jezusa, którzy porzucają wszystko i idą za nim. To nie jest kazanie na pocieszenie dla uciemiężonego ludu, to nauka dla tych, którym dane jest poznać tajemnice królestwa!

Te osoby mają być doskonałe jak Ojciec jest doskonały, bez skazy. Bo nie każdy kto mówi "Panie, Panie" wejdzie do Królestwa Niebios.

I dopiero po tych słowach dla wybranych uczniów Jezus zstępuje z góry i znowu idzie za nim mnóstwo ludu.

Mt 8,1 "A gdy zstąpił z góry, poszło za nim wielkie mnóstwo ludu."

 

Co więcej ten symbol wstąpienia na górę na gruncie duchowym ma oczywiste znaczenie - Nauka Jezusa i on sam są czymś wzniosłym, oddzielonym od równin moralnych i duchowych na których stąpają przeciętni ludzie. Jezus wstąpił na górę, wzniósł się na szczyt duchowo-moralny. Dopiero zstępując, czyli zniżając się może za nim podążać wielkie mnóstwo ludzi. Po czym on może ich uzdrawiać, czyli dokonywać tych przyziemnych spraw w postaci uzdrawiania duszy i ciała, karmienia słowem.

To nauka moralno-duchowa jest czymś wzniosłym, cuda zaś są dla ludu. Ludzie potrzebują otrzymać uzdrawiające słowo pociechy, czasem ostre słowa, które wypędzą z nich demona pożądliwości, gniewu czy głupoty, potrzebują by ich dotknąć, pocieszyć, dać nadzieję, wyleczyć.

 

Share

 

Komentarze  

 
#1 Kamil Pawelak 2010-12-21 16:17
Mówiąc nieskromnie już to zauważylem analizując tekst biblijny na mym blogu. :) Jednak nie podaję interpretacji w analizie, stąd tekst doączam do grupy artykuów. :)
Cytować
 
 
#2 Sygryda 2010-12-22 21:19
Jezus stawia przed ludźmi określone wymagania,ale nie wybiera wśród ludzi tych, którzy tym wymaganiom sprostają. Każdy człowiek ma własną wolę, którą może się posługiwać i sam decyduje czy podejmie wyzwanie i zmotywuje się do wysiłku życia wedle głoszonych przez Jezusa praw.
Gdyby Bóg zakładał, że człowiek jest niezdolny do zgłębienia prawdy o Nim zapewne podniósłby nieco kwalifikacje ludzkiej natury. Człowiek nigdy nie osiągnie całkowitego stopnia doskonałości przypisanego jedynie Bogu. Ludzie ewentualnie mogą zbliżać się do owej doskonałości. A "elitaryzm" nauki o Bogu polega na tym, że nie sztuka mówić bezmyślnie Panie, Panie....sztuka wiedzieć kim ten Pan jest. Dlatego aby wierzyć trzeba wiedzieć w co się wierzy. Ale to czy ktoś posiądzie owa wiedzę o Bogu zależy od niego samego, człowiek bowiem to istota wolna.
Cytować
 
 
#3 Wiesiek 2010-12-23 08:20
Aby chodzić z Jezusem, być Jego uczniem trzeba podjąć Jego wybranie, tak jak to robili Jego uczniowie, porzucali swoje dotychczasowe życie i szli za Nim.Byli obecni na górze, kiedy mówił tylko do Nich i to im wyjaśniał swoje nauki. Wydaje mi się,że chrześcijaństwo /pomimo zewnętrznych oznak masowości/ jest i powinno być ruchem elitarnym, dla ludzi którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie i poszli za Bożym Synem słuchając Go i realizując Jego etyczne nauczanie. Żyjemy w czasach poszukiwań swojej ścieżki życia-jedni odrzucają Boga, inni określają się jako bezwyznaniowcy, pozostali bądź tradycyjnie odnoszą się do rzeczywistości mając ckliwo-sentymentalny stosunek do Boga lub też podejmują- tak jak i my świadomy wysiłek, aby odpowiedzieć Bogu sobą, aby /użyję popularnego wśród braci protestantów terminu/pójść za Jezusem. Skoro Jezus był Synem Przedwiecznego to należy Go słuchać, ale bierzmy też poprawkę na to czy rzeczywiście chodziło Mu o to co powszechnie się Jemu przypisuje, czy też raczej trzeba badać ,roztrząsać rzeczy i analizować wypowiedzi Jezusa- tak jak zrobił to np Cyprian:) Wcześniej nie zwracałem uwagi na to,że Jezus mówił " w kazaniu na górze" do uczniów a nie do rzesz ludzkich-dzięki za wskazanie sensu tego przekazu i pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających:)
Cytować
 
 
#4 Leszek K. 2010-12-23 19:07
dokładnie tak. Do Królestwa wejdzie ten który 'narodzi się z ognia' a to nie jest przywilejem wszystkich. Myślę, że powołani są ci, którzy mają szansę zrozumieć. Reszta albo jest jakimś kontekstem czy zadaniem dla tychże wybranych, albo jest glebą z której kiedyś zrodzą się kolejny powołani. Ale nawet ta gleba potrzebuje soli, potrzebuje uprawy. Właśnie po to by kiedyś coś wydać.
Cytować
 
 
#5 Sygryda 2010-12-23 21:20
Te podsumowania zmierzają w stronę koncepcji nadczłowieka F. Nietzschego ;)
Cytować
 
 
#6 ewrys 2010-12-23 22:03
Kazanie zawiera esencję nauki Jezusa - istotne wypowiedzi, dotyczące życia według Praw Bożych. Faktycznie jest skierowane wyłącznie do Uczniów, a nie całego ludu (nigdy się nad tym nie zastanawiałem). Wygląda na to, że tylko elita ludzi doskonałych - następców uczniów jest w stanie zrealizować zasady kazania. Podobno św. Augustyn uważał, że kazanie to doskonały sposób życia chrześcijańskie go.
Cytować
 
 
#7 Leszek K. 2010-12-23 23:49
Nietzsche chyba twierdził, że wśród Słowian Duch się nie zadomowił, więc nie mielibyśmy szans, zresztą... i tak mielibyśmy większe szanse niż ... Bóg, który wg. niego umarł
Cytować
 
 
#8 Sygryda 2010-12-24 17:40
Fryderyk zwyczajnie wykazywał się kultem Słowian, szczególnie Polaków- twierdził także, że pochodzi z rodziny która nazywała się Nicki- a z filozoficznego punktu widzenia pamiętam jedno - Bóg umarł powiedział Nietzsche- Nietzsche umarł powiedział Bóg.
W sumie Bóg u Nietzschego umiera tylko pośrednio. Żyje bo jego miejsce zajmuje nadczłowiek.
Cytować
 
 
#9 Leszek K. 2010-12-24 18:43
czyli Bóg-człowiek i Geist. ehh, zostaje Dwójca Ale genetalnie tak: myślę że Jezus wzywał człowieka do transcendencji i stania się kimś bardziej boskim, świadomym swej nieśmiertelnośc i i nielękającym się śmierci. Człowieczym synem Boga obdarzonym niezachwianą pewnością wiary i zaufania do Ojca. Może i Nicki myślał w podobnych kategoriach, człowieka nowego typu, przersastająceg o swoją epokę, ja wiem? WYdawało mi się, że dla niego Słowianie lako ludy rolnicze i mające krótką historię podmiotowości nie wykazują cech pozwalających na to by zadomowi się w nich Duch, ale może nie miał na myśli Polaków, a prędzej Serbów czy Rusinów?
Uważam, że ludziom wiary nie powinno się przeszkadzać w filozofowaniu, ale szkoda, że filozofia współczesna tak odżegnuje się od Boga. Jest chyba jakiś generalny odwrót od platonizmu. Tylko często logika jest nietrafiona: że niby filozofie zakładające wyższość idei nad światem materialnym mają krew na rękach... Ale to nie idee mają, tylko ci co się nimi podpierali. Każdą filozofią się można podpierać. Swoją drogą po angielsku nadczłowiek to .... superman
Cytować
 
 
#10 Ryszard 2010-12-25 15:06
Artykuł Cypriana interesująco ujawnia rzeczywiście kolejny aspekt metody Jezusowej. Wejście z wybranymi uczniami na górę i zejście z niej do ludu zarówno dosłownie jak i alegorycznie - przypadło mi do gustu .

Sądzę, że nauczanie Jezusowe prowadzone było metodą mającą na celu doprowadzenie WSZYSTKICH LUDZI DO ZBAWIENIA . A jak? Już mówię. Czytamy bowiem: "To, co usłyszałeś ode mnie wobec wielu świadków przekaż ludziom godnym zaufania". To są słowa ucznia Jezusa. On jest ogniwem tego procesu. Wygląda on po prostu tak, że każdy uczeń ma swoich uczniów. Ale to nie są tłumy !!!

Gdyby każdy wybrał tylko dwóch i doprowadził ich do dojrzałości w wierze, to w kolejnych pokoleniach pojawiłoby się: 4 8 16 32 64 128... Jezus wybrał 12 na starcie, więc kościół rozmnożył się błyskawicznie. Potem ta metoda została zaniedbana. Zaczęto dbać o tłumne nauczanie. A jakie to przynosi owoce - widzimy. Ilość jest odwrotnie proporcjonalna do jakości .

To po co te tłumy? O tym napisał już trafnie, moim zdaniem, Cyprian. Na poparcie elitarności mam jeszcze argument dla czytelników Biblii. Popatrzcie sobie na uczniów Pawła i na ich kolejnych uczniów. Czyżby nie byli naśladowcami metody Jezusowej?

W ten sposób, prędzej czy później WSZYSCY LUDZIE BĘDĄ ZBAWIENI (to jest kij w mrowisko ). W to rzeczywiście wierzę. Gdyż wolą Bożą jest właśnie to, a czy istnieje możliwość aby nieograniczona Wola Boża mogła być ograniczona? A to inny temat...
Cytować
 
 
#11 ewrys 2010-12-25 21:36
Faktycznie Jezus nauczał wszystkich, lub jak największa ilość osób. Nauczał tylko Żydów I raczej wiedział, że tylko resztka będzie zbawiona. Jego zamiarem było zostawić pewnych nauczycieli, którzy byli oddani sprawie bez względu na cenę jaka trzeba będzie zapłacić. Ciekawe czy apostołowie mieli też swoich uczniów - pewnie tak. I to właśnie oni spisali ewangelie. ci z kolei (podejrzewam) już nie mieli uczniów. Od tej pory kościół był narażony na odstępstwa od prawdy. Obecnie mamy tego dowody.
Wniosek: Jedynie oryginalne przekłady mogą być prawdziwą nauką Jezusa.
Cytować
 
 
#12 Klasyk 2010-12-28 17:28
Wybacz Ewrys, ale twój wniosek jest błędny. Prawidłowy to: tylko Duch św. naucza prawdziwej nauki Jezusa. Oryginalne przekłady można zaliczyć do obszaru badań filologicznych, ale odczytanie nauki Jezusa nie zależy od zrozumienia intelektualnego tekstu Biblii czy innej świętej księgi. Nawet gdybyśmy posiadali najczystszy tekst, w którym nie można by się przyczepić do żadnego zdania, czy słowa, to i tak nie pozwoliło by nam zrozumieć o czym mowa, jeśli byśmy nie poznali rzeczywistości, która stoi za słowami, którą te słowa chcą przekazać. Przypomniał mi się taki fajny fragment z książki s-f na kanwie hinduistycznej ;) w którym było przytoczone wyimaginowane kazanie Buddy na ten temat, na temat znaczenia słów. "Imiona nie są ważne - podjął po chwili - Mówić znaczy: nazywać, ale mówienie jest bez znaczenia. Jeśli już się coś zdarzy, to znaczy, że nie zdarzyło się jeszcze nigdy przedtem, a widzieć to, znaczy: ujrzeć rzeczywistość. Człowiek nie może powiedzieć innym, co widział. Inni wszakże chcą wiedzieć co widział, i pytają: "A do czego było podobne to coś, co widziałeś?" I wtedy usiłujemy powiedzieć, co widzieliśmy, porównywać rzeczy jedną do drugiej. Lecz co zrobił ten człowiek, który jako pierwszy ujrzał ogień. Powiedział: "To jest czerwone jak mak, lecz prześwitują przez to także inne kolory. Nie ma kształtu, jak woda, która wszędzie płynie. Jest ciepłe jak słońce w lecie, ale jest także cieplejsze. Istnieje tak długo, jak ów kawałek drewna, z którego wyrasta. A kiedy drewno się kończy, jak gdyby pożarte, pozostawia po sobie coś, co jest czarne i sypkie jak piasek. Gdy drewno się kończy, ono także przestaje istnieć". Po wysłuchaniu tej opowieści słuchacze muszą pomyśleć, że rzeczywistość jest jak mak, woda, czy słońce, jak wszystko to, co je i wydala. Słuchacze myślą, że to coś, czego nie znają, a co widział ów człowiek, jest podobne do wszystkiego, o czym im ów człowiek mówił. A przecież ani razu nie widzieli ognia, nie mogą więc znać go takim, jakim jest. Mogą tylko o nim wiedzieć."
W skrócie: żeby zrozumieć duchowe znaczenie nauk Jezusa, trzeba ujrzeć duchową rzeczywistość, którą one przekazują. Wtedy błędy w przekładzie i źle postawione przecinki nie mają znaczenia. I nikt nie jest w stanie powiedzieć drugiemu jak to zrobić, jednocześnie te objawienie jest w każdym z nas. Można jedynie próbować naprowadzić porównaniami i tym są wszelkie nauki, ale drogę do ich zrozumienia, każdy musi odnaleźć sam, sam podjąć tę decyzję, ten wysiłek. heh może w tym sensie Jezus faktycznie jest elitarystą, bo nie da się zyskać zbawienia hurtem?
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

UnitarianieTV


Get the Flash Player to see this player.

Przekaż darowiznę
Jeżeli chcesz wesprzeć finansowo inicjatywę UNITARIANIE to możesz zrobić to zarówno przez PayPal jak i kartą płatniczą. Pieniądze wykorzystane zostaną głównie na tłumaczenie artykułów i książek oraz opłatę domeny.

Statystyki
Użytkowników : 179
Artykułów : 193
Zasoby : 26
Odsłon : 257054
Przegląda nas
Naszą witrynę przegląda teraz 8 gości 
Facebook FanBox