Wizja i przebudzenie
| Share |
Mam wizję, marzenie.
Wizję, która towarzyszy mi jakiś już czas. Często jednak jest przytłumiana przez brutalną rzeczywistość. Przez brak sił, brak efektów, owoców. Przez moje własne błędy, upadki moralne i duchowe. Przez moją pychę, głupotę, własne ego. W końcu i przez innych, którzy nie potrafią tej wizji dostrzec, którzy jej nie podzielają, którzy też upadają, którzy nie wierzą w efekty.
Ta wizja to wizja Królestwa Bożego, realnego Królestwa, a właściwie drogi i fundamentów do jego budowy.
Tak bardzo pragnę, w najgłębszych zakamarkach serca by nastąpiło przebudzenie, by ludzie wzajemnie się miłowali, by uściskali się w radosny, przyjacielski sposób, by naprawdę kochali.
Pragnę, by wypełniał nas i nasze otoczenie prawdziwy pokój. Duchowy i fizyczny. By duch Chrystusa mieszkał w nas, byśmy wszyscy byli Synami Bożymi.
Dlaczego nie chcemy nic robić!?
Czemu jesteśmy ociężali i pełni rezygnacji? Dlaczego liczy się dla nas dom, samochód, praca, zarobki, przyjemności, samorealizacja?
Dlaczego naprawdę nie żyjemy wg tego co nauczał Jezus, co czytamy na kartach Ewangelii!?
Dlaczego wysiłek nasz nie kierujemy w mnożenie miłości, w doskonalenie samych siebie, w braterską miłość, lecz ciągle zwracamy się do świata?
Czemu brak nam światłości, choć światłość wypełnia nasze myśli, dyskusje i jest często na naszych ustach?
Wielu wierzy w cuda, mówi o spełnionych proroctwach, o ratunku z niebezpieczeństw, o prowadzeniu Bożym. Wielu czeka na przyjście Chrystusa, który zakończy egzystencję zła na świecie. Lecz nikt nie czyni cudów.
Nikt nie chce być cudotwórcą, czyniąc najbardziej cudowną rzecz - budować Królestwo Miłości, Królestwo Boże.
To moja wizja, wizja grupy cudotwórców, ludzi wiary, braci i sióstr zwartych w działaniu, odartych z rezygnacji, pełnych siły i zapału by tworzyć, jak bogowie, Królestwo Najwyższego Boga!
Tym dla mnie jest wiara - wiarą w to co możemy uczynić w ufności do Boga!
Wiara to działanie!
BĄDŹ WOLA TWOJA...PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE
to nie bierne oczekiwanie zastraszonych, zrezygnowanych, słabych ludzi, lecz to słowa wiary, pełne mocy, które kierują nasze umysły do DZIAŁANIA.
PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE w naszych sercach i umysłach, abyśmy mogli głosić i czynić królestwo Boże już tutaj.
To wizja, która mi towarzyszy - przyjście do nas tego Królestwa i pełne działanie nas, braci i sióstr. Zaangażowanie każdego brata i siostry. Działanie! Tak jak każdy potrafi najlepiej. By tworzyć namiastki Królestwa, by świeciło światło.
Światło nie jest po to by stawiać je pod stołem, lecz po to by oświetlało pomieszczenie.
PRZEBUDŹMY SIĘ! Nie dajmy się przygnębiać, osłabiać i nie opadajmy na siłach!
Myślmy, medytujmy, módlmy się, kochajmy, nieśmy światło, spotykajmy się, rozmawiajmy, twórzmy, DZIAŁAJMY!
Amen.
| Share |


Komentarze
To jest idealny plan Jezusa. Abyśmy poznali Ojca i byli jedno, jak on jest jedno z Ojcem (J17). I nie ma obawy, ten plan zostanie zrealizowany. Gdyż Bóg przekracza wszystkie ograniczenia a jego wola nie może się nie spełnić. Zachęcam wszystkich do przejścia 360 lekcji Kursu Cudów i odkrycia ścieżki do rozwiązania problemu świata.
Właśnie tak, nie tylko praca nad sobą, ale również praca kolektywna, wspólnota indywidualna z Bogiem, ale i wspólnota ludzi, którzy Boga miłują i którzy chcą żyć wg nauk Jezusa.
Wspólnotę zaś wyobrażam sobie jako braterstwo, nie jakieś struktury formalne i kościoły.
Wszystko w porządku, tylko nie bardzo rozumnie na czym polega to braterstwo. Uświadom mnie na czym to braterstwo miałoby się opierać. Jak się przyglądam Kościołowi który założył Jezus, to zawsze był jakiś pasterz. Zobacz co się działo gdy zabrakło Jezusa. Owce Prawie by się rozpierzchły. Mam nadzieję, że nie masz na myśli kościoła o którym mówił Jezus.Taki będzie się tworzył aż do przyjścia Jezusa i oczywiście z wierzących. Więc co z niewierzącymi którzy by chcieli uwierzyć? W pierwszej kolejności należałoby ich posłać jako skazańców do tych kościołów, co są w strukturach? Następnie jak sami odnajdą mimo fałszywych nauk - Prawdę. I jak się okaże, że będą już wierzącymi, to będziesz ich wstanie mógł zaakceptować jako braci? Myślę, że póki co, to zawsze będzie ktoś bardziej obeznany w Prawdzie i będzie ktoś kto będzie mniej lub wcale nie obeznany w tej Prawdzie. A więc jaki z tego wniosek? Tak czy siak będziesz nauczycielem w stosunku do tego który potrzebuje nauki. A w takich sytuacjach nie jest dobrze by poszukujący Prawdy miał tylko z Tobą kontakt wizualny może raz do roku. A pozostałe dni swojego życia byłby zmuszony sobie Ciebie wyobrażać jako niewidzialnego ducha. Człowiek jest ciałem i potrzebuje także widoku drugiego brata nie jako niewidzialnego ducha, lecz spojrzenia oko w oko.
Kościoły tworzą podziały, podobnie jak państwa. Tymczasem wszyscy jesteśmy dziećmi Jednego Boga.
Naszym celem, jako tych bardziej świadomych jest głosić tą miłość, czynić miłość, zachęcać ludzi do myślenia, poszukiwania, rozwoju duchowego i samemu poszukiwać i się rozwijać.
Świecki ruch religijny, bez struktur i hierarchii, przebudzenie społeczeństwa, społeczny mesjanizm. Pobudzenie ludzi do myślenia i do rozwoju duchowego - alternatywne społeczeństwo oparte na miłości i Duchu, nie na materializmie, walce, hierarchii, nienawiści, wojnach, nierówności.
Dajesz mi do zrozumienia, że Kain i Judasz Iskariota jest moim bratem? Tak zgadzam się z Tobą, z tym, że ja miałem na myśli braci w Chrystusie, a tymi niestety nie są wszyscy bez wyjątku - Słowo jasno określa kto jest kto. Do tego potrzeba bardzo dużo pracy nad tymi pozostałym, by mogli stać się braćmi w Chrystusie Jezusie. I tu jest szerokie pole do działania. Dlatego ja również uważam, że takie zorganizowanie grupy do misyjnej pracy ma sens, by tymi braćmi mogło stać się jak najwięcej osób.
Cytat:
To prawda, ze kościoły robią podziały i niesprawiedliwi e osądzają. Ale Słowo nam mówi, że wszyscy jesteśmy stworzeni przez jednego Boga, ale nie wszyscy chcą pozostać dziećmi Bożymi- cytat Joh 8:44 bp "Diabeł jest waszym ojcem i chcecie spełniać jego życzenia. On był od początku zabójcą i nie wytrwał w prawdzie, bo nie ma w nim prawdy. Kiedy kłamie, mówi ze swego, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa".
Cytat:
Podobnie uważam - jest to dobry cel.
Cytat:
Czy już macie jako grupa jakieś opracowane plany w związki z tymi ludźmi nawróconymi?
Co na przykład z chrztem, wieczerza, śluby, pogrzeby?.
Czy to wszystko odrzucacie?
Czy niech każdy radzi sobie sam na własną rękę?
Czy ten kierunek był już rozważany?
To nie sztuka wyrwać kogoś z danego grona (wyznania), ale jak nie dostanie coś w zamian, to może stać się z nim jeszcze gorzej niż było pierwotnie.
Nic mi o tym nie wiadomo. Zresztą kto będzie oceniał kto jest a kto nie jest nawrócony? I co to znaczy "nawrócić się"? Nawrócić na co? Chodzi Ci o jakieś deklaracje publiczne, czy wewnętrzną przemianę człowieka? Jeśli przemianę, to przecież nie nam to oceniać.
Cytat:
Chyba za wcześnie by o tym rozmawiać, kilka spotkań, kilka przyjaźni + działalność w internecie od dłuższego czasu to jednak za mało by organizować chrzty, śluby i pogrzeby.
Osobiście uważam chrzest za symbol, nie będący żadnym przymusem. Ślub to jakiś tam zwyczaj, dla mnie ślub następuje gdy mężczyzna i kobieta kochają się wzajemnie i zapragną być razem, a czy to wyrażą na papierku albo w jakimś tam rytuale, to już ich sprawa. Gdzie mnie zakopią jak ciało umrze też nie jest dla mnie problemem.
Cytat:
Wcale nam chyba nie zależy na wyrywaniu kogokolwiek. Raczej o to by szerzyć pewne idee by zmieniać myślenie ludzi. A wyrywają się sami, gdy przejrzą (albo i nie). Dla jednego zerwanie z kościelną religijnością jest zbawienne, dla innych może być zerwaniem z duchowością w ogóle.
Nie chodzi nam o to, by zastąpić jakiś kościółek innym.
"Wizję, która towarzyszy mi jakiś już czas. Często jednak jest przytłumiana przez brutalną rzeczywistość. Przez brak sił, brak efektów, owoców. Przez moje własne błędy, upadki moralne i duchowe. Przez moją pychę, głupotę, własne ego. W końcu i przez innych, którzy nie potrafią tej wizji dostrzec, którzy jej nie podzielają, którzy też upadają, którzy nie wierzą w efekty"
Mimo wspanialej wizji , mysli, ideii, jest naprawde trudno osiägnäc cel, jesli samemu na starcie ma sie przeciwniköw w samym sobie, ktörych opisales .
Lecz jestem pewien ze ten kto ma takie szczytne wizje , najpierw pokona swoje wewnetrzne przeszkody, i slabosci ,z wiekszym hartem ducha i wiarä w siebie oraz osiäknieciem celu stanie do walki z zlem jak Dawid przeciw Goliatowi i zwyciezy.
Jestem pewny ze laska Boza i bogoslawienstwo bedzie wspieralo Twoje zamiary.
Prosze mi wierzyc wiele ludzi ma podobne marzenia, lecz nie majä Twego samo zaparcia i na starcie juz czujä sie przegrani.
KTO BY NIECHCIAL ZYC W SWIECIE TWOJEJ WIZJI???
Chyba nie znajdzie sie taka osoba ,a jeswli juz to napewno jakas kreatura bez muzgu.
Popieram idee i zycze samych sukcesöw i realizacji planöw, napewno znajdä sie pomocnicy i zapalency ktörzy wesprä Cie .
Z szacunkiem Martin
dzięki za miłe słowa i wsparcie.
Wlasnie o to chodzi, że popiera to wielu ludzi i wielu zgadza sie z powyzszym, a nawet jak napisales:
Cytat:
Lecz mimo to jak napisałeś nie mają wiary w to, że można coś osiągnąć, że warto coś robić, że jest szansa by zmieniać świat wokół nas na lepszy. Wielu czuje rezygnację, ale właśnie po to tworzymy strony, próbujemy się docierać, by zebrać grupę kilkunastu, którzy nie będą bali się marzeń o lepszym świecie, lecz te marzenia będą chcieli wprowadzić w rzeczywistość, chociaż tą małą rzeczywistość, ten nasz mały świat najbliższych, rodziny, przyjaciół, naszego otoczenia.
To czego trzeba dokonać w życiu jednostki i zbiorowości jest tak niewyobrażalnie trudne, że zakrawa na cud, a ludzie w cuda nie wierzą, zwłaszcza ci o zacięciu racjonalnym. Czemu?
- bo jest generalny odwrót od zasad, od powinności, od wyrzeczeń, od poświęceń, od wizji Królestwa Bożego, od misji człowieka wierzącego, od pojęcia powołania, od wiary a jest ...
- ... zwrot ku swobodzie, prawom, przyjemności, łatwiźnie, wizji korzystania z życia, tolerancji dla słabości, jest oczekiwanie na coś co nam jako ludziom się należy. Jest zeświecczenie i odwrót od Tajemnicy i jej poszukiwania.
A do tego ludzie są coraz słabsi, coraz bardziej zmęczeni, sfrustrowani, pozbawieni złudzeń, zastraszeni, i bądźmy szczerzy: otumanieni. Może to co powiem nie będzie trendy, ale toczy się niestety odwieczna walka Dobra ze Złem, i akurat choć nie ma spektakularnych , masowych i szokujących upadków ludzkości jak prtzed ponad 60 laty, to gdzieś w zakamarkach miliardów ludzkich dusz jest chyba żyzna gleba na kataklizm przy jakim blednie II wojna. Pokłady egoizmu, cynizmu, frustracji, zawiści, nienawiści, w połączeniu z lękiem i wiszącą na włosku katastrofą gospodarczą przerastającą Argentynę, mogą przy pierwszym zapłonie większego kryzysu dać świat z którego uciec można będzie tylko do nieba. Piekło będzie na ziemi. Długotrwałe, powolne, nieubłaganie wyniszczające.
Jest pytanie czy możemy coś zrobić. Tego świata nie uratujemy. "Masz to na co godzisz się..." Świat otrzymał to czego pragnął. A otrzyma to co jest tego konsekwencją.
Ze złem na TYM świecie nie wygramy bo TU zawsze zwycięży ten bardziej bezczelny, lepiej zorganizowany, bogatszy i bardziej zdeterminowany do zachowania władzy, którą zdobywa się albo brutalną siłą albo poprzez pranie mózgów większości, która kupuje to co złe. Piękne idee, postęp prędzej czy później rozbiją się o naiwną wiarę w człowieka. Wspaniałe wzloty tysięcy nie przebiją miliardów uwsteczniającyc h się w "odwrotnym kierunku ewolucji". To czego nie możemy zrobić w wymiarze społecznym czy politycznym, możemy próbować osiągnąć w wymiarze jednostkowego dążenia do doskonałości i w wymiarze wspólnot podążających wąską ścieżką.
Bo po co my tu w ogóle na tym świecie jesteśmy? Świat fizyczny i nasza fizyczność jest jakimś przelotnym epizodem czegoś nieprzemijające go i to co ma wartość nieprzemijającą do Tego świata nie należy. Ale ludzie boży tu są, po coś są i Bóg się interesuje tym co się tu dzieje. Czy ten świat jest jakąś próbą dla dusz, czy miejscem tworzenia się jakichś jakości łączących duchowe jednostki w duchową zbiorowość? Myślę, że właśnie to należy obstawiać i są ku temu dobre powody. Myślę, że większość z nas powinna już była do takiego wniosku dojść po lekturze tekstów prorockich i analizie rzeczywistości.
Przyszła pora by zaprezentować wizję sensu naszego istnienia jako ludzi i jako Kościoła. My taką wizję mamy i się nią wkrótce podzielimy. I poświęcimy jej życie.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.