Zachwyt, inspiracja, poznanie
"O jakże jesteś piękna, moja,
przyjaciółko,
o jakże jesteś piękna!
Twoje oczy są jak oczy gołębic
spoza twojej zasłony;
twoje włosy jak stado kóz,
które schodzą z gór Gileadu."
P.n.P 4,1 (BW)
Zachwyt jest ściężką prowadzącą do Boga. Wiara w istnienie Stwórcy, w istnienie Siły kierującej światem, Podstawy Bytu, Głębi świata nie jest bezpodstawna. To nie pusta wiara, która nie ma żadnego oparcia w rzeczywistości, oderwana z kontekstu naszego życia. Wiara prawdziwa budzi się z zachwytu, nie z lęku. Zachwyt nad otaczającą nas naturą, jakże wzniosłą, wspaniałą, niepojętą. Zachwyt nad istnieniem, życiem. To właśnie tajemniczość i nieogarniętość świata i rzeczywistości budzi zachwyt nad dziełem Stwórcy.
Wzniosłość i wspaniałość Boga można poznać na różne sposoby. Od bardziej wysublimowanych jak np. wgłębienie się w arkana równań matematycznych, aż po zwykłą, trywialną codzienność pełną prozaicznego piękna. W końcu najpełniej można poczuć Boga w miłości. Miłości macierzyńskiej, przyjacielskiej, małżeńskiej. A nawet w seksualnej pasji do współmałżonka. Bo tam gdzie piękno, tam i Bóg.
Jak jednak mówić o zachwycie nad bóstwem ludziom, którzy cierpią, chorują, głodują, nie znają miłości? Czy winien temu srogi Bóg i jego niezbadane wyroki? Czy może człowiek jako społeczeństwo sam sobie winien, bo Bogu nie jest posłuszny? Czyż wiele chorób nie wynika z działalności człowieka? Złego trybu życia, złości, rozwoju cywilizacyjnego, podstępu, głupoty?
Sami odzieramy się z zachwytu nad bóstwem. Lecz pojawia się pytanie, kiedy strach, lęk przed niepojętą przyrodą przemienił się w zachwyt? Czy z powodu postępu cywilizacyjnego, czyli ujarzmiania praw przyrody?
A może ten lęk, to lęk zachwytu, to dreszcz wielkich emocji, coś niepoznanego, niezrozumiałego ale wspaniałego?
"Kto szuka, niech nie ustaje w poszukiwaniu, aż znajdzie. A jeśli znajdzie, zadrży. Jeśli zadrży, będzie zdumiony i będzie panował nad Pełnią".
Ew. Tomasza logion 2.
Ten zachwyt, drżenie spowodowane zdumieniem musi inspirować. Inspirować do działania. Do przebóstwiania naszej rzeczywistości. To przebóstwianie świata i siebie nie musi być infantylne. Nie musi oznaczać rytuałów religijnych lub utartych frazesów doktrynalnych. To może być pasja!
Pasja by swój mikroświat czynić lepszym. By dzielić się dobrem, serdecznością, talentem, swoim wewnętrznym i zewnętrznym pięknem. Obcowanie z boskością, z samym Bogiem może mieć wszelakie wymiary. Lecz zawsze jest to Dobro, Prawda i Piękno.
Zarówno wyciszenie, modlitwa jak i żarliwa, bezinteresowna pomoc bliźniemu. To może być sztuka, poezja, malarstwo, fotografia, rysunek, śpiew, muzyka. Artyści mają specyficzny kontakt z Bogiem. Ale i również droga dyskursu intelektualnego, rozważania otaczającej rzeczywistości, zgłebiania tajników wiedzy. Bóg jest wszędzie tam, gdzie znajduje się Pasja, Wrażliwość zwrócona w stronę Dobra i Piękna.
Działajmy, działajmy realizując to co dobre i piękne w naszym życiu. To do czego mamy talent i pasję. Wszystko w imię Jednego Boga, tego, który rzeczywiście istnieje.
Być może na drodze poprzedzonej zachwytem, z której płynie wielka inspiracja zapanujemy nad Pełnią, staniemy się bogami, synami Najwyższego, osiągniemy Poznanie, gnozę, którą w jakimś stopniu już posiadamy, choć na razie uśpioną.
Przebudźmy się, niech Dobro i Piękno zwycięża w naszym życiu, by kierować się do Absolutu w imieniu naszego wyzwoliciela Jezusa Chrystusa.


Komentarze
Nie jestem Chrześcijaninem ,ni żydem,ani zoroastrianinem ,ani muzułmaninem.
Nie ze wschodu ani z zachodu...nie z Adama i Ewy i ogrodu rajskiego.Nie jestem ciałem i Duszą.
Wszystko jest życiem mojego Ukochanego...
Dżalaludin Rumi
W rzeczywistości nie wiedzą nic.
Al-Dżuzdżani
Ja kocham to,co rzeczywiste.
Ibn Arabi
wzbudziła zamęt w umysłach uczonych Islamu,
wszystkich,któr zy studiowali psalmy,
każdego żydowskiego rabina
każdego chrześcijańskie go kapłana
Ibn Arabi
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.